Gdzie ten postęp? Gdzie ta trwałość?

technologie 2013-08-13, 18:08,

Postęp w technologii następuje cały czas. Rozwijają się procesory, pamięci, systemy operacyjne i oprogramowanie, ale są dziedziny, w których nastąpiła pewna stabilizacja, żeby nie powiedzieć stagnacja. Do napisania tego tekstu skłoniły mnie dwa urządzenia, które eksploatuję już od dłuższego czasu. Widoczne na zdjęciu lustrzanka cyfrowa Sony DSLR-A700 oraz MacBook Pro 3,1.

Dlaczego to takie istotne?

W lipcu 2007 roku premierę miała kolejna generacja procesorów Intela Core 2 Duo oraz platformy sprzętowej Santa Rosa. Owy MacBook to pierwsza konstrukcja, korzystająca z tej platformy. Dwu rdzeniowy, 64-bitowy procesor, taktowany zegarem 2.4GHz, EFI, 4 GB dwukanałowej pamięci RAM DDR2, 15" matowy ekran o rozdzielczości 1440x900 pikseli, z podświetleniem typu LED oraz bateria pozwalająca na pięć godzin pracy.

Od tego czasu minęło już sześć lat. I parametry, mimo że pokryły się grubą warstwą kurzu, nadal pozwalają na komfortową pracę czy przeglądanie internetu. Są oczywiście dziedziny, w których nowe komputery spisują się znacznie lepiej (obróbka dużych zdjęć, kodowanie wideo), jednak codzienna praca nie wymaga dziś tak silnego rozwoju mocy obliczeniowej jak przed laty.

Komputer oczywiście przeszedł pewne operacje (awaria płyty głównej, wymiana matrycy), ale baza pozostała niezmieniona. Rok temu nowe tchnienie dała mu wymiana baterii oraz instalacja dysku SSD (hiperłącze). Zmieniłem też 4 systemy operacyjne OS X (10.4-10.7) i 2 Windows (XP, 7). 

Ale wniosek jest taki, że ewolucja biurowa się gdzieś zatrzymała i system po roku czy dwóch dalej nadaje się do pracy, o ile nie został w jakiś sposób postarzony...

A co z lustrzanką?

Jest początek XXI wieku, świat fotografii zaczyna przeżywać rewolucję. Toczą się spory, czy fotografia cyfrowa (szczególnie Point & Click) to jeszcze fotografia czy już tylko grafika komputerowa. Pierwsze cyfrowe aparaty fotograficzne kosztowały krocie, a jakość zdjęć pozostawiała bardzo wiele do życzenia. Po prostu była kiepska. Ale wraz z postępem czasu matryce stawały się coraz lepsze, mniej szumiące. Rozpoczął się etap innowacji i wojny na megapiksele.

Po sprzęt cyfrowy sięgnęli profesjonaliści i prawie nikt już nie pamięta rozterek z tamtych czasów. Jak aparat to cyfrowy. A jesteśmy w przede dniu kolejnej zmiany, gdzie aparat to będzie ten ze smartfonu, a lustrzanka (lub inny bezlusterkowiec) będą ponownie domeną profesjonalistów.

Dlaczego o tym? W 2008 roku kupiłem wspomnianą lustrzankę. 12 Mpix, matryca APS-C, litowo-jonowa bateria. Dokupiłem kilka akcesoriów (szkła, lampa, wężyk, statyw). Rozdzielczość zdjęć dziś, 5 lat później, przekracza możliwości tabletów i konsumenckich ekranów TV, około 4-krotnie. To wystarczająco dużo, by mieć z czego wykadrować zdjęcie, usunąć szumy i jeszcze mieć trochę zapasu. Oczywiście to za mało, by strzelić świetne zdjęcie na rozkładówkę czy ogromny billboard, ale mówimy tu o zwykłym użytkowaniu.

Przez te 5 lat pojawiło się na rynku wiele ciekawych funkcji, m.in. podgląd na żywo, szybsze mechanizmy AF, tryb wideo (jak ktoś jest filmowcem). Ale wiele rzeczy się nie zmieniło. Najnowsze aparaty Sony dalej bazują na bardzo dobrym, zastosowanym już wtedy, akumulatorze NP-FM55, który u mnie działa do dziś.

Dalej wyświetlacze mają rozdzielczość 640x480 i około 3" przekątnej, są co najwyżej odchylane. Sprzęt posiada symboliczne zabezpieczenia środowiskowe (Environmental sealing). Tylko jeśli to działa to po co to zmieniać?

Wydumane zmiany?

Tak jak z MacBookiem technologia dojrzała do takiego poziomu, że codzienna praca nie wymaga ekstra mocy obliczeniowej, tak i w fotografii pewne technologie osiągnęły taki poziom, że ich dalszy rozwój niewiele zmieniał. Producenci powoli to dostrzegają i zamiast wyścigu na GHz i megapiksele zaczynają pojawiać się innowacje w dziedzinie użyteczności. Półprzezroczyste lustra lub ich całkowita eliminacja to dobre przykłady tych zjawisk.

Jedno się nie zmienia...

Gdy kilkanaście lat temu używaliśmy wkrętarki, laptopa, latarki to najprawdopodobniej źródłem zasilania były akumulatorki Ni-Cd. Miały pewne zalety, ale większość to były jednak wady. Waga i efekt pamięciowy dawały się we znaki, a żywotność ogniw też była ograniczona. Około 2000 roku normą było posługiwanie się ogniwami Ni-MH. Znacznie lepiej znoszącymi częste doładowywanie, ale nadal ciężkimi.

Ewolucja na rynku telefonów upowszechniła ogniwa Li-Ion/Li-Poly. Niezastąpiona Nokia 6310i potrafiła działać na jednym ładowaniu do 2 tygodni... używania, nie trzymania w szufladzie.

A co mamy dziś? Smartfony dalej ważą około 130g, korzystają z ogniw Li-Ion i... pracują ledwo jeden, czasem dwa dni. Aparaty foto podobnie.

Wkrętarki, telefony stacjonarne, bezprzewodowe, lampy błyskowe, myszki i klawiatury? Ze względów bezpieczeństwa i łatwości produkcji, dalej bazują na ogniwach Ni-MH.

Wreszcie samochody hybrydowe i elektryczne. Toyota Prius, Yaris i Auris hybrid bazują na Ni-MH. Dopiero Prius Plug-In, Prius+ , Opel Ampera oraz samochody elektryczne iQ EV, RAV4 EV, Nissan Leaf, Peugeot iOn czy Tesla Roadster zaczynają korzystać z ogniw Li-Ion.

Trwałość

Urządzenia te miały jeszcze jedną cechę. Były trwałe. Nie tylko dlatego, że były dobrze wykonane (przetarty łącznik matrycy w ekranie nie był dobrym tego przykładem), ale dlatego że sprzęt dobrany był jako całość, bez wąskich gardeł, podcinających skrzydła pozostałym elementom.

Dziś bardzo wiele komputerów ma dalej 2/4GB pamięci i wolny, magnetyczny dysk twardy. Mimo znacznie szybszych procesorów nie działają wiele dłużej (dalej krążymy wokół kilku godzin), nie są wiele lżejsze (poza ultrabookami 2kg to standard), nie mają lepszych ekranów (normą jest 16:9, 1366x768) a ewentualny czas pracy na baterii lub mniejsza masa okupione są wyrzuceniem napędu optycznego oraz nierozbieralną obudową, by pomieścić większą, niewymienną baterię Li-Poly.

A cichą bohaterką tego tekstu jest...

... drukarka HP DeskJet 990cxi. Kupiona 13 lat temu. Tania nie była, lecz sprawnie funkcjonuje do dziś. To jeszcze ten sprzęt, kiedy wymieniało się wkłady, a nie całe drukarki. Wyposażona w Centronics oraz port USB. Charakteryzuje się pamięcią RAM 8MB, automatycznym drukiem dwustronnym oraz sprzętowym językiem PCL. To ostatnie gwarantuje, że pomimo braku wsparcia producenta, drukarka działa z najnowszymi systemami operacyjnymi, a sprzętowy język opisu strony pozwala na udostępnienie jej w sieci lokalnej przez prosty serwer wydruków...

Znacie jeszcze inne urządzenia o podobnej trwałości lub dziedziny, w których postęp jakoś utknął? Podzielcie się wiedzą w komentarzach...

Komentarze