Jest zima to musi być zimno? Nie w hybrydzie, ale pali więcej

hybrydy prius motoryzacja 2012-12-13, 00:12,

Nad tym, czy zimą musi być zimno, bardziej mogą rozprawiać kierowcy samochodów elektrycznych oraz diesli bez nagrzewnicy spalinowej/elektrycznej. Pozostali mogą raczej jeździć spokojnie.

Zrobiło się chłodno, wracamy do tematu pojazdów z napędem hybrydowym. Cała idea napędu polega na tym, by w chwilach mniejszego zapotrzebowania na moc, wyłączać silnik spalinowy, a wspomagać napęd silnikiem elektrycznym zasilanym z baterii. Rozwiązanie, które świetnie spisuje się latem, zimą daje o sobie znać. W jaki sposób? Otóż nie produkuje za dużo ciepła.

W typowym rozwiązaniu, gdy silnik pracuje cały czas, nadmiar energii wydzielany jest w postaci ciepła. Ciepło to odprowadzane jest za pomocą obwodu chłodzącego do chłodnicy, a następnie rozpraszane w otoczeniu. Część tego ciepła, za pomocą specjalnego wymiennika oraz wentylatora, wtłaczana jest do przedziału pasażerskiego, zapewniając komfort podróżowania.

A co jeśli silnik jest bardzo efektywny? To wiedzą użytkownicy diesli. Podobnie w samochodach hybrydowych, silnik pracujący w cyklu Atkinsona, dużo sprawniej spala paliwo, zmniejszając ilość ciepła emitowaną jako produkt uboczny. Mniej ciepła, połączony z mroźnym, chłodzącym pojazd powietrzem oraz częstym wyłączaniem silnika oznacza, że do ogrzewania kabiny pozostaje już niewiele zapasu.

Czyli wzrasta spalanie?

I tak i nie. Na długim dystansie wzrost spalania jest nieznaczny. Wszystko zależy od prędkości. W przypadku Priusa podróżując z prędkością powyżej 70 km/h, gdy zapotrzebowanie na moc przekłada się na stałą pracę silnika, spalanie jest nieco wyższe tylko na początku - zanim rozgrzeje się jednostka napędowa. Później ewentualny wzrost zużycia paliwa wynika tylko ze zwiększonych oporów toczenia (gęstrzy smar, olej) oraz oporu powietrza (zimne powietrze ma większą gęstość i stawia większy opór aerodynamiczny).

Gorzej sprawa się ma podczas jazdy na krótkich dystansach. Tutaj czynników utrudniających funkcjonowanie jest więcej.

  1. Bateria hybrydowa w temperaturze poniżej zera stopni nie jest używana przez system lub jej użycie ograniczone jest do minimum
  2. Silnik spalinowy dłużej musi pracować, by uzyskać roboczą (minimum 70 stopni) temperaturę pracy
  3. Fazy rozrządu podają inny skład mieszanki paliwowo-powietrznej, by skrócić proces nagrzewania jednostki
  4. Częste wyłączanie silnika i niska temperatura powodują szybszą utratę ciepła, tym samym przedłużając efekt punktów 2 i 3
  5. Faza rozgrzewania przedziału pasażerskiego, podczas której silnik nie gaśnie, stanowi znaczny udział w całym cyklu podróży
  6. Po wyłączeniu silnika nawet na kilka minut na postoju, ponowne włączenie napędu hybrydowego wywołuje pełny cykl rozgrzania układu

Powyższe punkty należy wziąć pod uwagę planując swoją podróż. Najlepiej, gdy pierwszy punkt podróży znajduje się najdalej. Pozwoli to na solidne wygrzanie układu i ocieplenie kabiny oraz baterii hybrydowej. Przy kolejnym włączeniu będzie ona dużo bardziej skuteczna, a czas rozgrzewania ulegnie znacznemu skróceniu.

Przekładając to wszystko na liczby - Prius w mieście w okresie wiosenno-letnio-jesiennym potrafi palić około 4.8 do 5 l/100km, eksploatowany na krótkich (do 10km) dystansach.

W okresie zimowym, gdy temperatura w dzień i w nocy utrzymuje się poniżej 0 stopni, ten sam samochód spala od 6.5 do 7 l/100km.

Może palić mniej? I co z tym zimnem?

Może. Jak? Musi być zimno.

Takie wnioski (również praktyczne) nasuwają się po analizie powyższych punktów. Zmniejszając temperaturę kabiny do około 17 - 18 stopni, z typowych w lecie 22 - 23 stopni możemy oszczędzić grubo ponad 0.5 l/100km. Mało? Dużo? Pewnie zależy od aktualnej ceny na dystrybutorze. Ale w tym samochodzie przekłada się to na około 3 litry na każdym tankowaniu, czyli jakieś 15 zł/bak. Przy 15 000 km rocznie to nawet 375 zł, czyli 1.5 zbiornika. Jest o co powalczyć.

Na bardzo krótkich dystansach (do 3 - 4 km) można powalczyć jeszcze bardziej. System odzyskiwania ciepła z katalizatora pozwala bardzo szybko rozgrzać sam silnik. Można zatem zrezygnować na tym dystancie całkowicie z ogrzewania. Obniża się wtedy próg wygaszania silnika (niższa temperatura wody, zamknięty, krótki obieg) i już po około 2.5 minuty Prius jest gotowy do gaszenia silnika na światłach lub po odjęciu nogi z gazu. A nam pewnie nic się nie stanie, bo i tak kabina nie zaczęłaby się nawet rozgrzewać.

Wniosek

W hybrydzie zimą jest bardzo ciepło. Ale odbywa się to kosztem większego zużycia paliwa. Na krótkich dystansach można zrezygnować ze zdejmowania kurtki i ograniczyć pracę ogrzewania do minimum, tym samym oszczędzić trochę paliwa, rezygnując z ciepła, którego i tak byśmy nie poczuli.

Zobacz także

Komentarze