Komu by jeszcze dać się podsłuchać?

ifa 2017-09-06, 22:09,

Tytuł trochę przewrotny, ale chyba oddaje istotę rzeczy. Takie pytanie zacząłem zadawać sobie przechodząc po kolejnych halach z elektroniką. 

Tuż za głównym wejściem wita nas połączony świat wg BSH. Nowoczesna, naszpikowana elektroniką Tesla raportuje swój status do producenta niemal w czasie rzeczywistym. Zalety? Stała diagnostyka, możliwość przewidzenia problemów zanim staną się krytyczne, wezwanie pomocy w nagłych wypadkach czy terabajty danych statystycznych, pozwalających dopracować kolejne aktualizacje oprogramowania. Ale też potencjalnie komputer, z którym można zrobić wszystko, czego się tylko zapragnie.

Kilka kroków dalej swoje podwoje otwiera inteligentna kuchnia. W domu jutra poszczególne sprzęty wymieniają się ze sobą informacjami, na podstawie których jednostka centralna (lub najprawdopodobniej aplikacja w chmurze) podejmuje decyzje o tym, czy włączyć bądź wyłączyć światło, ogrzewanie, zasunąć rolety czy w wizji niemieckiego operatora komórkowego, także deaktywować alarm, gdy przyjeżdżamy naszym samochodem, bądź generalnie przekazać sterowanie domem do ekranu dotykowego na desce rozdzielczej.

Koncepcyjny Xperia Agent ułatwi nam głosowy (i wizualny) kontakt z rodziną, a za pomocą poleceń głosowych pozwoli załatwić kilka rzeczy.

Same polecenia głosowe to oczywiście za mało, konieczne są jeszcze elementy wykonawcze. I tak o nastrój w naszym domu zadbać może, sterowana poprzez WiFi, inteligentna lampka. Wystarczy jeden klik w aplikacji na smartfonie i zamiast smutnej, zimnej bieli, możemy rozświetlić jesienny wieczór nastrojowym światłem. Do tego ponad 700 aplikacji innych programistów, by jak najlepiej wykorzystać potencjał sprzętu, który znajduje się w naszym domu.

Oczywiście nie musi słuchać nas tylko Google. Niebawem do sprzedaży wchodzi rozwiązanie spod znaku nagryzionego jabłka, komercyjnie dostępne są rozwiązania Samsunga, Alexa od Amazonu, a także Cortana Microsoftu. Dwie ostatnie asystentki niedawno się dogadały i potrafią rozmawiać ze sobą bez naszej pomocy. Głośniki implementujące jedną z tych platform można było odnaleźć w niemal każdej hali, u każdego większego producenta.

Może się oczywiście zdarzyć, że przy porannym śniadaniu zostaniemy sami i będzie nam z tego powodu bardzo smutno. Ale i na to jest rozwiązanie. Wystarczy porozmawiać z własną lodówką... Czeka tam na nas rodzinna tablica, która synchronizuje kalendarze poszczególnych członków rodziny oraz ma za zadanie stać się domowym węzłem komunikacyjnym. To taki gigantyczny smartfon w drzwiach lodówki. Nie wiem jak Wy, ale ja wolę z rodziną porozmawiać bezpośrednio.

To jaki mam z tym problem? Przecież wszystko jest dla ludzi. Otóż problemów mam z tym kilka, a zapracowali sobie na nie sami producenci sprzętu i oprogramowania. Nie wymienieni tutaj, chodzi raczej o branżę jako taką. Ale od początku...

Do realizacji tych wszystkich zadań potrzebny jest komputer. W każdym z tych urządzeń siedzi mniej lub bardziej zaawansowany układ. Możemy swobodnie przyjąć, że układ ten ma możliwości Waszego komputera sprzed 5 - 6 lat. Jest też podłączony do internetu, a w przypadku głosowych asystentów ma także mikrofon i głośnik do dyspozycji, czasem moduł bluetooth.

Na Waszym komputerze pracuje oprogramowanie antywirusowe oraz przynajmniej raz na miesiąc instaluje się pakiet aktualizacji bezpieczeństwa. A teraz pomyślcie, kiedy na Waszym smartfonie pojawiła się aktualizacja do najnowszej wersji systemu (wyjątkowo nie pytam tu użytkowników jabłek)? A w Waszej drukarce, ruterze, aparacie fotograficznym z funkcją WiFi, cyfrowej ramce do zdjęć? No właśnie... O ile nie było to urządzenie z najwyższej półki, to odpowiedź brzmi "nigdy" albo przynajmniej kilka miesięcy temu.

A teraz pomyślcie, że bezpieczeństwa Waszego majątku, ale także prywatnych (także tych niecenzuralnych ( ͡º ͜ʖ ͡º) ) strzeże urządzenie, które nie dość, że może być średnio zaprojektowane pod względem bezpieczeństwa, to jeszcze aktualizacje dostaje raz na kilka miesięcy albo wcale...

Problem numer 2. Ile lat ma Twoja lodówka? Moja w klasie energetycznej AAA ma około 12 lat. Działa. Tylko na drzwiach nie ma wielkiego smartfona... A teraz odnieśmy to do SmartTV sprzed 6 lat. Jakieś 3 lata temu Google zmieniło API (interfejs dla programistów) do YouTube. Co się stało? Oooo, Twój telewizor za 8 tys. zł. stracił możliwość odtwarzania filmów z YT... Może nawet napisałeś do producenta, że przestało działać. A jaka była odpowiedź? "Procesor jest za słaby, nie możemy nic z tym zrobić". Komputer wymienia się łatwo, ceny blaszaków spadły do takiego poziomu, że wymiana podstawowych modeli nie powali większości osób na kolana. Ale po co mam wymieniać całą lodówkę, telewizor, oświetlenie LED albo wszystkie przełączniki elektryczne w domu co 2 lata? 

Problem numer 3. Kradziez nowoczesnego samochodu nie stanowi dziś większego problemu. Jeśli chwilę poszukacie na YT to dowiecie się, że "zniknięcie" nowoczesnego auta to dla specjalisty kwestia maksymalnie dwóch minut. Nie wiem, czy chciałbym żeby taki sprzęt był jednocześnie kluczem do mojego domu i co więcej, po naciśnięciu jednym przyciskiem sam do niego prowadził.

Podsumowując, automatyzacja pewnych czynności to bardzo fajny temat, ale trzeba mieć świadomość, że w obecnej fazie jesteśmy jednym wielkim alfa testerem. Czy tak musi być? Niekoniecznie. Jeśli będziemy w stanie wymusić częste aktualizacje oprogramowania i będą one dostępne przez przynajmniej 5 - 7 lat od zakupu większych urządzeń to tak, brzmi ciekawie. Czy wszystkie rozwiązania powinniśmy łykać w ciemno? Niekoniecznie...

Komentarze