Lifehack – By w najmniej odpowiednim momencie nie zabrakło prądu w baterii

lifehack 2014-08-22, 20:08,

Jest dzień wolny od pracy. Właśnie sięgnąłeś po pilota i okazało się, że baterie są rozładowane? A może chciałeś zmierzyć ciśnienie lub wejść na elektroniczną wagę? Ach tak, Twój świetny pomysł na zdjęcie wymaga użycia lampy błyskowej, ale akumulatorki w niej uległy rozładowaniu. Podobne przypadki zdarzyły się chyba każdemu.

Mnie lub bardziej odczuwalne, zwykle następują w najmniej odpowiednim momencie. A najlepiej, gdy wszystkie sklepy są zamknięte, leży gruba warstwa śniegu albo po prostu nie ma czasu iść po baterie.

Jak sobie poradzić?

Po pierwsze – jeśli nie używasz często jakiegoś urządzenia to po prostu wyjmij z niego baterie lub akumulatorki. Większość z tych urządzeń pobiera niewielkie ilości prądu, by być w ciągłej gotowości. Czasem po to, by podtrzymać pracę wbudowanego zegara. Czy jednak potrzebujesz dobrze chodzącego zegarka w wadze? Pewnie i tak jest na nim czas zimowy i przesunięty o kilka minut, bo nie masz zielonego pojęcia jak go poprawić, a instrukcja już dawno rozproszyła się z najbliższej okolicy. Podobnie jest z rzadko używanymi pilotami, lampą błyskową czy aparatem fotograficznym.

Po drugie – kup zapasowe baterie. Większość istotnych urządzeń zasilane jest bateriami typu AA (typowe paluszki, kiedyś znane jako R6) lub AAA (małe paluszki, czasem oznaczane jako R3). Zobacz, ile najwięcej wchodzi do istotnych dla Ciebie urządzeń. Zwykle to będą 2 do 4 bateryjek. Kup po jednym opakowaniu przyzwoitych, markowych baterii alkalicznych (ważne, by nie wylały) i umieść je w miejscu o stałej, pokojowej temperaturze, o którym wszyscy domownicy wiedzą i będą w stanie tam dotrzeć np. podczas awarii dostaw prądu z elektrowni lub gdy wystrzelą bezpieczniki. Umieść tam też jakąś latarkę, która na te baterie chodzi, może być to np. rowerowa diodówka (z funkcją ciągłego świecenia światłem białym, one zwykle bardzo długo potrafią na jednym komplecie działać i dają dobre światło). Przy zakupie zwróć uwagę na termin ważności. Dobre baterie, które pochodzą ze świeżej dostawy mają zwykle termin ważności na poziomie 5 – 8 lat od daty zakupu. Możesz pokusić się także o takie z testerem załadowania, ale to raczej przerost formy nad treścią.

Myśląc o bateriach zastanów się jeszcze nad kilkoma innymi urządzeniami, które mogą znacząco uprzykrzyć życie, gdy nawalą. Po pierwsze wszelkiego rodzaju piloty do bram i alarmowych systemów napadowych. Jeśli masz taką sterowaną pilotem, to koniecznie miej w szufladzie zapasową baterię do takiego urządzenia. Często stosowane są tam nietypowe baterie. Np. miniaturowy paluszek o napięciu 12V albo któraś (a czasem kilka) z pastylek litowych CRxx. Nie są one łatwo dostępne, a czasem po prostu nie ma tej właściwej w najbliższym sklepie.

Pamiętaj również o kluczykach do samochodu i alarmu. Zwykle można poradzić sobie „awaryjnie”, ale po co się stresować. Piloty zwykle wytrzymują 3 do 4 lat. Gdy zasięg wyraźnie spada, albo przestaje łapać za każdym razem, dobrze jest po prostu wymienić baterię na nową, zanim zajdzie konieczność przeprowadzenia awaryjnego otwierania i deaktywacji alarmu (wiesz jak to się robi w Twoim aucie)?

Korzystający z bezprzewodowych myszek i pilotów do prezentacji (szczególnie), powinni nosić zapas ze sobą. Zwykle to dwa małe paluszki. Wyobrażacie sobie kluczową prezentację u waszego klienta, gdy w połowie nawala pilot do prezentacji? Pomyślcie jak profesjonalne wrażenie możecie zrobić, pokazując, że jesteście przygotowani na każdą sytuację. A najlepiej zmieńcie baterie wcześniej, by do takiej sytuacji w ogóle nie doszło. Stare baterie można dobić w pilocie, czy innym, mało istotnym urządzeniu.

A może by tak bardziej ekologicznie?

Problem z bateriami jest taki, że się szybko zużywają, trzeba je poddawać skomplikowanej procedurze recyklingu i oddawać w specjalnych punktach zbiórek. Do niektórych zastosowań w ogóle nie powinno się z nich korzystać, w urządzeniach typu cyfrowe aparaty fotograficzne nie ma dla nich miejsca.

Dużą część baterii typu AA i AAA można wyeliminować akumulatorkami typu Ni-MH o tym samym rozmiarze. Mogą to być ogniwa typu GP, Duracell, Sony itp.. W przypadku mniej wymagających energetycznie urządzeń mogą być Enloopy (produkowane przez Sanyo), które lepiej znoszą powolne rozładowywanie i dłużej zachowują ładunek, ale słabiej radzą sobie z dużą presją.

Unikajcie starego typu ogniw Ni-CD (ktoś to jeszcze sprzedaje?), ze względu na ich efekt pamięciowy.

Na rynku są jeszcze ogniwa litowo-jonowe i litowo-polimerowe, popularne m.in. w smartfonach i laptopach. Pracują one jednak z wyższym napięciem (3.7 V) i nie nadają się do zastąpienia zwykłych baterii. Są też nieco bardziej niebezpieczne, gdy są źle użytkowane.

Podobnie jak w przypadku baterii, tak i akumulatory dobrze jest wyjąć z urządzeń, jeśli nie są używane. Np. w mojej lampie błyskowej komplet akumulatorów ulega samorozładowaniu w ciągu 3 miesięcy nieużywania. Te same akumulatory wyjęte z lampy działają bez problemu po takim czasie.

Akumulatory, podobnie jak baterie, dobrze przechowywać w suchym miejscu, w temperaturze pokojowej. Z daleka od źródeł ciepła, a przede wszystkim od słońca i wilgoci. Pierwsze grozi eksplozją ogniw, drugie zwarciem i w wyniku przegrzania podobnym efektem.

Do ładowania idealnie jest kupić dobrą ładowarkę procesorową. Wcale nie musi być ultraszybka – te wymagają specjalnych ogniw. Wystarczy taka, która w 3 – 5 godzin jest w stanie załadować przeciętny akumulatorek o pojemności 1500 mAh – 1800 mAh.

Dużo bardziej istotne jest, by ładowarka miała wykrywanie uszkodzonego ogniwa, przegrzania oraz automatyczne wyłączenie po załadowaniu ogniw. Idealnie, by mogła ładować każde ogniwo osobno. Kiedyś udało mi się taką ładowarkę kupić i jest to genialne, gdy np. moja lampka rowerowa potrzebuje trzech ogniw typu AAA i nie muszę szukać czwartego do pary. Gwarantuje to także idealne ładowanie każdego ogniwa osobno.

W sklepie warto też zerknąć na liczbę gniazd AAA. Wiele ładowarek potrafi załadować cztery ogniwa AA, ale tylko dwa ogniwa typu AAA.

Ogniwa Ni-MH dobrze jest rozładować przed ponownym ładowaniem, ale nie musi być to wyzionięcie ducha jak w przypadku starszych typów. Po prostu, gdy urządzenie sygnalizuje, że już prąd się kończy (światło przygasa, zasięg spada, literki bladną lub ma do tego specjalną kontrolkę) podłączamy do ładowania.

Akumulatory powinno się zawsze ładować pod nadzorem. Zwykle jest wszystko dobrze, ale czasem coś może pójść nie tak. Lepiej być wtedy w domu. Dobrze jest robić to także w wentylowanym miejscu, najlepiej na jakimś blacie, podłodze, parapecie. Z daleka od firan, dywanów i innych kosmatych, palnych i zatrzymujących ciepło powierzchni.

Typowe akumulatorki typu AA mają pojemność od 1500 mAh do 2200 mAh. Większe to raczej zabiegi marketingowe, gdyż chemia ma swoje limity. Czasem lepsze jest markowe 1800 mAh niż 2500 mAh nieznanego pochodzenia. W przypadku AAA pojemności między 800 a 1200 mAh można uznać za rozsądne. 

 

Komentarze

Podobne wpisy