Pierwsze wrażenia z Nexus 7. Uwaga na OTG

nexus android usb-otg hardware 2012-09-30, 02:09,

Zawiedziony pierwszym iPadem postanowiłem poszukać lepszego rozwiązania do komunikacji w terenie. Czegoś, co można zabrać do klienta w roli notesu, na wakacje, konferencję. Samodzielnie lub jako uzupełnienie laptopa. 

Doświadczenia z iPadem pierwszej generacji najlepsze nie były. Urządzenie stosunkowo ciężkie, z ładnym ekranem i niezłym wielodotykiem. Niestety później przyszły aktualizacje iOS do nowszych wersji. W połączeniu z 256 MB pamięci RAM i dosyć restrykcyjnym systemem zakończyło się to małą katastrofą. O wielozadaniowości mowy być nie może. Proste przełączanie między pocztą, Safari i FB najczęściej skutkowało przeładowaniem strony. Napisanie posta na forum bez dedykowanej aplikacji graniczyło z cudem. Finał był taki, że najpierw tablet jeździł w plecaku razem z laptopem, później pozostał już tylko laptop. 

Może jednak tablet z Androidem?

Od jakiegoś czasu obserwowałem jak rozwija się otwarty system Google. Pierwsze doświadczenia z wersją 1.6 (X10 mini pro) lepiej przemilczeć. Znacznie lepiej było po aktualizacji do wersji 2.1. Wciąż jednak w zestawieniu z Nokią N95 szału nie było. To zdecydowanie nie było to, szczególnie w porównaniu z iPhone 3GS czy 4 (wiem, że to inna półka cenowa, jednak płynność robocika nigdy nie stała na wysokim poziomie). I tak temat tabletu wisiał w ogromnym zawieszeniu do czasu, gdy na własnej skórze przekonałem się, że wersja ICS wcale taka zła już nie jest. Przekonałem się do systemu, po zmianie przez żonę telefonu na Xperię P z systemem 4.0.4 na pokładzie. To było już prawie to. Myśli o tablecie powróciły. Szalę na swoją stronę przeciągnęło samo Google pokazując na IO nowego Nexusa i zapowiadając dobrą cenę. 

Co zatem powinien mieć mój tablet?

  • Przekątna ekranu 7"
  • Rozdzielczość minimum 1280x768
  • Pamięć operacyjna 1GB
  • Procesor minimum 2 rdzenie, 1.2GHz lub więcej
  • Pojemność 10 GB lub więcej
  • WiFi, Bluetooth
  • Gniazdo słuchawek 3.5"
  • Waga do 400 gram
  • Przednia kamera

Świadomie zrezygnowałem z takich dodatków jak kamera do zdjęć, wibracje, lampa LED czy wyjście HDMI. Nie są one niezbędne w normalnym funkcjonowaniu. W iPadzie wyjścia wideo przez 2 lata użyłem może raz czy dwa. Zdjęcia i filmy robię telefonem. Internet na chwilę można zawsze udostępnić a za granicą i tak z roamingu danych nie korzystam. A jeśli nawet, to tylko na jednej platformie. Dużo ważniejsza jest waga, rozdzielczość ekranu czy pamięć RAM (bez tego nie ma wielozadaniowości).

Zachęcony dobrą ceną w dniu polskiej premiery oraz świetnymi recenzjami najważniejszych serwisów branżowych, postanowiłem zainwestować. W taki oto sposób stałem się posiadaczem Google Nexus 7 by Asus.

Urządzenie zapakowane jest w estetyczne pudełko. W środku czeka nas urządzenie, ładowarka i kabelek micro-USB. Absolutne minimum i jednocześnie wszystko czego potrzeba do rozpoczęcia pracy.

Tablet wykonany jest z bardzo przyjemnego w dotyku plastiku. Front pokryty jest szkłem Corning Glass. Na prawym boku znajdują się trzy przyciski (włącznik i głośność). Na spodzie centralnie umieszczone gniazdo micro-USB. Na prawo od niego standardowe gniazdo słuchawek 3.5". Na lewej stronie znajduje się port styków dla stacji dokującej, która niebawem powinna być dostępna na rynku. Całość uzupełniają dwa otworki na mikrofon oraz szczelina na głośniki. Przyciski sterujące są wirtualne, wyświetlane na dole ekranu, jednak korzystanie z nich w niczym nie odbiega od sprzętowych rowiązań. Są równie wygodne.

Napędzany czterordzeniową jednostką Tegra3 tablet pracuje niesamowicie płynnie. System Jelly Bean został wyraźnie zoptymalizowany pod kątem płynności użytkowania i to czuć. Przez większość czasu pracuje równie płynnie jak nowy iPad.

Po kilku godzinach pracy i testów różnych aplikacji, map, pisania tekstów (ten wpis powstaje w Google Drive na tym właśnie tablecie) mogę stwierdzić, że urządzenie jest bardzo sprawne i całkiem ergonomiczne. Poddane presji grafiki 3D nie grzeje się bardzo mocno, jednak 4 wydajne rdzenie CPU i mocne GPU GeForce wyciskają soki z ponad 4Ah baterii całkiem szybko. W takich warunkach można liczyć na nieco ponad 4 godziny pracy. Czas podczas lekkiej pracy jest dla mnie jeszcze zagadką, ale wstępnie widzę, że 8 - 9 godzin ciągłej pracy nie powinno stanowić żadnego problemu.

Jasność i jakość wyświetlacza określiłbym jako dobre, a w tej kategorii cenowej nawet bardzo dobre. Kolory są przyjemne dla oka, czerń niezła. Położony obok Xperii P wypada co prawda słabiej, ale w normalnej pracy czy oglądaniu filmów jest dobrze i nie cukierkowo. Można powiedzieć, że neutralnie. W sieci krąży wiele komentarzy o smugach czy cloudingu lub wyblakłych kolorach. W moim egzemplarzu te problemy nie występują. 

Kolejnym elementem, który sprawia, że praca na urządzeniu sprawia przyjemność jest klawiatura. Standardowa, wbudowana w system. Nie posiada polskiego słownika, ale układ klawiszy, polskie znaki i szerokość ekranu powodują, że pisze się na niej bardzo szybko i wygodnie utrzymując tablet w pozycji pionowej.

Łączność bezprzewodowa działa prawidłowo, nie zauważyłem zjawiska death grip i nagłej utraty łączności. Przynajmniej w sieci 802.11n. Wg Benchmark.pl ( http://www.benchmark.pl/testy_i_recenzje/google-nexus-7-test.html - zachęcam do lektury) dostępne są dwie wersje sprzętowe, jedna z BT w wersji 2.1, druga 4.0. Moja wersja produkcyjna także wyposażona jest w wersję 2.1 i prawdę mówiąc nie czuję żadnego powodu, dla którego miałby w tym urządzeniu być to problem.

Złącze USB, czyli rysa na szkle

Wystarczy już tej słodyczy, bo jeszcze ktoś uwierzy, że to najlepszy tablet na świecie. Nie, żeby był zły. W końcu wydaje się swoje ciężko zarobione pieniądze na sprzęt, który ma spełniać oczekiwania. I tak w istocie jest. 

Złącze USB ma jednak dwie wady. Po pierwsze implementacja OTG (On The Go - więcej na ten temat piszę w artykule o tanim banku danych) pozbawiona jest wsparcia dla urządzeń Mass Storage. Oznacza to, że można zapomnieć o użyciu pendrive USB jako dodatkowej pamięci (o czym błędnie, bez sprawdzenia, informuje ZDnet w "microSD No problem"). Powiedzmy, że rootując urządzenie lub licząc na naprawę tej wpadki przez Google możemy doczekać się poprawy sytuacji (zapewne chodzi o opłatę licencyjną za system plików FAT dla Microsoftu), to sprzętowej wpadki Asusa już sami nie naprawimy. 

W artykule o banku danych wspominam o tanim kabelku USB OTG firmy Nokia, choćby z modelu N8. Złącze OTG powinno być prostokątne, bez charakterystycznych ścięć na bokach, jak w zwykłym micro-USB. I taki kształt ma kabel Nokii, tak też wygląda złącze w Sony Xperii P. Asus jednak zastosował złącze o zwykłym kształcie. Znalazłem kilka kabelków OTG na Allegro czy eBayu, które pasują do tego złącza, podobnie widać to na relacjach na YouTube, niemniej jest to duża sprzętowa wpadka, której po parze Google/Asus bym się nie spodziewał. Jedynym usprawiedliwieniem niech będzie to, że żadna z tych firm nie wspomina o OTG na swoich stronach WWW, ale jednocześnie też temu nie zaprzecza. 

Podsumowanie

Urządzenie wygodne, wyposażone w najnowszy system operacyjny Android, wsparte silną platformą sprzętową i w dobrej cenie, na tle Europy nawet wycenione lepiej niż u naszych zachodnich sąsiadów (250 Euro). 

Wady czy braki to dla mnie brak lub ograniczone OTG. Ewentualnie brak wyjścia HDMI. 

Dla osób, które poszukują dobrego tabletu, w przyzwoitej cenie, a ich oczekiwania nie są ograniczone brakami Nexusa, jest to sprzęt godny polecenia. 

Zdecydowanie jest to sprzęt do pracy i zabawy, a nie chwaleniem się "mam tablet z nadgryzionym jabłkiem". I to wszystko za 1/3 ceny.

 

Komentarze