Pulse & Glide i inne wynalazki...

hybrydy prius motoryzacja 2012-05-04, 21:05,

Miało być o czymś innym, będzie o jeździe w i poza miastem. A wszystko wywołane przez wynik średniego spalania w cyklu mieszanym, uzyskany podczas wycieczki do Żelazowej Woli.

Zacznijmy od tego, co mówi producent. 4.0 l/100km w mieście, 3.8 l/100km w trasie (wg dyrektywy UE 80/1268-1999/100 WE). Wg amerykańskiej EPA średnie spalanie Priusa to 4.7 l/100km. Mniejsza o to, która instytucja ma rację. Różny wynik spowodowany jest innym cyklem pomiarowym, rodzajem paliwa (europejski model napędzany jest mniej energetycznym paliwem RON 95, amerykański RON 87), innym mapowaniem silnika (europejskie modele są najbardziej „agresywne”). Wszyscy wiemy, że osiągnięcie deklarowanych przez producentów wyników w rzeczywistych warunkach graniczy z cudem. I nie szukam w tym specjalnie złej woli po ich stronie. Dyrektywan bardzo dokładnie opisuje w jakich warunkach oraz w jaki sposób auto ma zostać przetestowane. Mam nawet swoje spiskowe typy co do trików stosowanych przez różnych producentów, by te wyniki obniżyć - ale nie o tym. Kto w cyklu miejskim jeździ przez kilka minut 30 kmh, a następnie przyspiesza do 50 kmh, by utrzymać tą prędkość? Kto poza terenem zabudowanym zwraca uwagę na to, by jechać w sposób ciągły 80 czy 90 kmh bez gwałtownych przyspieszeń podczas wyprzedzania, niestety niezbędnego na naszych drogach? I czy każdy użytkownik auta trzyma silnik na możliwie niskich obrotach, dla oczekiwanego przez niego przyspieszenia? Zapewne nie... I kto pamięta o tym, że cykl mieszany to 80% poza miastem i 20% w mieście oraz brak autostrad i dróg ekspresowych? :-)

A gdyby się postarać?

Można osiągnąć bardzo ciekawe rezultaty - bez względu na to, czy jedziemy autem hybrydowym czy benzyniakiem, a może Dieslem. Pewne zasady obowiązują wszystkich. Hybryda nakłada na to tylko swoją specyfikę.

Zaczynamy od miasta, w ostatni dzień roboczy najdłuższej majówki... przez 15 km przebijamy się przez luźne, ale nie puste miasto. Światła, wiadukty, ograniczenie prędkości do 70 kmh, trochę agresywnych przyspieszeń i mniej lub bardziej niespodziewanych hamowań. Poza tym - płynna jazda, utrzymanie silnika na minimalnych, niezbędnych do jazdy obrotach. Hamowanie z wyprzedzeniem, używając biegów, przewidywanie zdarzeń, jazda bez hamulców*, a w hybrydzie micro P&G.

Następnie kilka kilometrów z ograniczeniem do 80 kmh, ekspesówka S8, trochę błądzenia po osiedlowych drogach (ach te precyzyjne drogowskazy na węzłach) oraz typowa droga drugiej kategorii - po jednym pasie w każdym kierunku, roboty drogowe, teren zabudowany w związku ze stojącą przy drodze szopą i ruch wahadłowy - kanalizację kiedyś środkiem drogi ułożyć trzeba. Na tym odcinku mieszanka jazdy ze stałym obciążeniem i P&G. O dziwo tylko kilka przypadków wyprzedzania i dwa ciągniki... nieźle jak na taką drogę.

Jazda bez hamulców

Wbrew pozorom nie chodzi o jazdę uszkodzonym pojazdem. Chodzi o taką technikę jazdy i przewidywanie zdarzeń, by używanie hamulców (w granicach bezpieczeństwa) nie było konieczne. W pierwszej kolejności obserwowanie zdarzeń na kilka samochodów do przodu. Jeśli 5 samochodów dalej ktoś hamuje to warto od razu zdjąć nogę z gazu - jest szansa, że do czasu aż dojedziemy, zmieni zdanie i pojedziemy płynnie dalej.

Podobnie widząc z daleka światło czerwone - warto za wczasu rozpocząć hamowanie biegami (redukcja o 1-2 biegi, noga z gazu)... przy odrobinie szczęścia dojedziemy do świateł, gdy ponownie zapali się zielone.
Ta technika w polskich realiach ma jedną wadę - duża część kierowców ściga się w wyścigu "kto pierwszy do czerwonego" - nie ma czasem wyboru, jeśli nie chcemy wpuścić 5 samochodów przed siebie. Czasem warto wyczuć, jak bardzo wpłynie to na nasz czas przejazdu. Często niewiele.

Optymalne operowanie gazem, płynne wytracanie prędkości przed terenem zabudowanym oraz płynne (ale nie powolne!) jej odzyskiwanie pozwali oszczędzić kilka złotych - na długiej trasie nawet niezłą sumkę.

Jazda pod obciążeniem

Po przekroczeniu pewnej prędkości (szczególnie w trasie, dla Priusa 73 kmh) bardzo przydatna staje się technika polegająca na utrzymywaniu stałego obciążenia silnika.

Jedną z mniej efektywnych operacji, jaką wykonuje silnik, jest zmiana prędkości obrotowej oraz zmiana obciążenia. Jest to szczególnie odczuwalne w jednostkach benzynowych.

Jadąc po pofałdowanym terenie warto tak rozplanować prędkość i obciążenie pojazdu, by utrzymując stały nacisk na pedał przyspieszenia, pozwolić auto wytracać prędkość na podjeździe, a odzyskiwać ją podczas zjazdu. Oczywiście chodzi o zmiany na poziomie 10 - 20 kmh, na większe można sobie pozwolić jedynie, gdy ruch na drodze jest niewielki i nie będzie to stanowiło specjalnego utrudnienia ruchu innych pojazdów.
Prędkość wytraconą podczas podjazdu odzyskujemy jadąc w dół, na prostej wracamy do prędkości podróżnej. 

Technika ta, wraz z techniką jazdy bez hamulców, stanowi najskuteczniejszą broń przed rosnącymi cenami paliw. Odczujemy to nie tylko pod dystrybutorem, ale także podczas przeglądu okresowego, znacznie wydłużając żywotność tarcz oraz klocków hamulcowych, co przekłada się na bardzo konkretne oszczędności.

Pulse & Glide

Ta część dotyczy już tylko pojazdów hybrydowych. Jest to bardzo osobliwa cecha wynikająca z efektywności pracy jednostki napędowej, małego oporu powietrza stawianego przez pojazd oraz obciążeń przy małych prędkościach.

Na początek minimum techniki - napęd Priusa (Power Split Device) zbudowany jest tak, by do prędkości 72 kmh, możliwe było napędzanie pojazdu z wykorzystaniem jedynie jednostki elektrycznej, przy całkowitym (obroty = 0 RPM) wyłączeniu jednostki spalinowej.

Silnik spalinowy osiąga największą sprawność na zakresie od około 1300 do 1700 RPM. Odpowiada to mniej więcej zakresowi od 1/4 do 3/4 górnego obszaru hybrydowego ekranu HSI (Hybrid System Indicator). [Więcej na ten temat, w języku angielskim].

Hypermilerzy odkryli, że wbrew intuicji, dużo bardziej efektywną techniką napędzania tego pojazdu jest rozpędzenie go do określonej prędkości (powiedzmy 10 kmh powyżej limitu), utrzymując silnik w optymalnym zakresie obciążeń (Pulse), a następnie swobodne wytracenie prędkości do 10 kmh poniżej limitu, nie używając ani silnika, ani energii elektrycznej (Glide).

Technika do zastosowania w praktyce tylko na mało obciążonych drogach, świetnie się sprawdza przy niedużych prędkościach, na delikatnych zjazdach, przy dojeżdżaniu do świateł, skrzyżowań, wjazdu z teren zabudowany. Zupełnie nie nadaje się do zastosowania w gęstym ruchu, gdyż zaburza jego płynność.

Dużo na ten temat można zobaczyć na filmie:

 

Można?, można...

Jak się bardzo chce, trafi na odpowiedni ruch na trasie (nawet nie idealny) to można zbliżyć się, a czasem nawet pobić wyniki deklarowane przez producenta.

Trasa o długości 127 km, przy tym spalaniu to 26,50 zł (przy cenie paliwa 5.79zł/litr Pb95). Jadąc tą samą trasę w sposób agresywny, w czasie 5-10 minut krótszym i osiągając średnie spalanie na poziomie 6 l/100km, ta sama wycieczka kosztowałaby 44,10 zł. W kieszeni zostało 17,60 zł. Gdyby to była trasa Warszawa - Berlin - Warszawa, a różnica w czasie podróży wynosiłaby około godziny, w kieszeni pozostałoby 170 zł... w sam raz na opłacenie autostrady w obie strony i jeszcze na obiad by zostało...

Zobacz także

Komentarze