T-Mobile ingeruje w integralność moich danych!

blueconnect internet 2013-08-11, 13:08,

Siedziałem jakiś czas temu u klienta. Omawialiśmy projekty graficzne elementów do pewnej produkcji. Niektóre rzeczy wygodniej omawia się na tablecie, zatem uruchomiłem transmisję danych i zalogowałem się na stronie, na której umieszczone były owe projekty.

Patrzę i do końca oczom nie wierzę. O co chodzi? Dlaczego te obrazki są takie brzydkie? Podobne pytanie zadaje mi klient. A ja? W sumie nie wiem o co chodzi. Przed wyjściem na spotkanie sprawdziłem i wszystko wygłądało jak w najlepszym porządku.

A więc co? Co się zmieniło? Jedno - dostawca usług transmisji danych. W domu i w biurze korzystam z normalnych, klasycznych łącz, w terenie z usługi Blueconnect w telefonie. Na moje potrzeby pakiet 1,5GB w zupełności wystarcza.

Wielki, mały test danych

Nie lubię nikogo oskarżać bezpodstawnie. Przygotowałem zatem pliki testowem, które pobrałem korzystając z normalnego łącza oraz poprzez sieć komórkową. Obliczyłem też sumy kontrolne SHA1, by obiektywnie zweryfikować integralność plików.

Procedura jest prosta. Przygotowuję dwa zdjęcia w formacie JPG, o różnym stopniu kompresji (80% używany na tej stronie i 60% - nieco gorszej jakości) oraz plik PNG-24 z przezroczystością.

Dla każdego źródłowego pliku obliczam sumę kontrolną SHA1 poleceniem sha1sum na serwerze i porównuję pobrane pliki. Następnie sprawdzam rozmiar pliku. To samo robię po pobraniu pliku łączem kablowym UPC oraz zwykorzystaniem sieci T-Mobile. Raz poprzez tethering internetu z telefonu, raz komputerem ze zintegrowanym modemem (i użyciem innej karty SIM tej sieci).

Efekty, efekty. Integralność danych została naruszona

Oto tabela porównująca dane o przesłanych plikach. Pod nazwą pliku jest hiperłącze do źródła. Możecie sprawdzić, jak zachowują się pliki u waszego operatora. Pod tabelą jest też plik ZIP, by pobrać pliki w niezmienionej postaci i sprawdzić we własnym zakresie.

Pliki źródłowe

foto_jpg_80.jpg: 277 715 bajtów
MD5: 11c1defcec9f6b845fcd123d452c1251
SHA1: c64427ccd952d5531678a89ce8685ff5721b3367  

foto_jpg_60.jpg: 163 862 bajty
MD5: 2b8b7e5176e27c9ac11b8bb26dd7335a
SHA1: cbbd75bf69d701fe4ff4d712455404e9c9ec3e8e  

gfx_jpg_80.jpg: 89 510 bajtów
MD5: d5fb29f6c844304be6453147ad6fbb9e
SHA1: 8298e76d38e8e9a84c0dd9a002cbd1fdaa9accda  

gfx_jpg_60.jpg: 56 364 bajty
MD5: c8b1a0fac6eb4e385151e330665ebd94
SHA1: 4ccb14a11acdb1591e45f61bc9bbbc5ce5b472a0  

gfx_png_24.png: 281 561 bajtów
MD5: bd5f6c635fbc5360bac3291e9fe78c92
SHA1: fd5963be7804eb629d6ba87bd44c4fb81a204818  

Pliki po przejściu przez sieć T-Mobile

foto_jpg_80.jpg: 48 027 bajtów
MD5: 330ee13160bc4d90e0fd181eb7782945
SHA1: b2f3b7ef6a69acff8cdbd6005e9a38da5c4e8b35

foto_jpg_60.jpg: 45 734 bajty
MD5: e328eb8a97d041c85fcb7adcccfdfad4
SHA1: e91b53052c1fbda282b56d34d2a01d9917832f23

gfx_jpg_80.jpg: 15 959 bajtów
MD5: 42ddf8e9fb4a829547932f09a9d7dd66
SHA1: 9b53bd3426281e6514cb2744dd792159d51aca82

gfx_jpg_60.jpg: 15 208 bajtów
MD5: 95f6e80b0aab1e098092337a739734b2
SHA1: 815474628c59cafc27e86cf52062b6c1f4815825

gfx_png_24.png: 281 561 bajtów
MD5: bd5f6c635fbc5360bac3291e9fe78c92
SHA1: fd5963be7804eb629d6ba87bd44c4fb81a204818  

Test wykonany na dwóch komputerach oraz dwóch różnych kartach SIM. Jeśli chcesz porównać pliki przed/po, to w linkach po pobraniu przez sieć komórkową są pliki w takiej postaci, w jakiej zostały zmodyfikowane przez sieć.

  • Mac OS X 10.7.5, Safari 6.0.5, tethering przez Sony Xperia P, Android 4.1.2, 6.2.A.1.100
  • Windows 7 SP1 x86, Internet Explorer 10, wbudowany modem szerokopasmowy

Blueconnect Compressor bez instalacji

To pewnie fajnie, że sieć T-Mobile wprowadziło usługę kompresji przesyłanych danych po stronie sieci. Niektórym może to oszczędzić trochę danych. Tylko dlaczego dzieje się to zupełnie za moimi plecami? Wolę usługi, w których to ja decyduję, kiedy i jak zostaną włączone, a nie wtedy, gdy ktoś robi to za mnie. Ta usługa przynajmniej nie generuje kosztów i można ją wyłączyć z wykorzystaniem linku znajdującego się w artykule.

Jeśli użytkownik (np. prepaid) korzysta z malutkich paczek danych, albo rozlicza się za każdy przesłany kB, to taka usługa ma sens. Działa fajnie i można ją jeszcze wyregulować. Ale w dobie dużych pakietów danych, smartfonów i tabletów z ekranami HD... taka usługa dla obrazków traci trochę sens. A i tak większość dużego ruchu to filmy i torrenty...

Ale jest jeszcze druga strona medalu. Dla kowalskiego to żadna różnica, kilka % w jedną lub w drugą stronę. Ale gdy przemnożyć to przez liczbę użytkowników sieci to przekłada się to na ogromne oszczędności w transmisji danych pomiędzy stacjami bazowymi, a to już dla operatora istotna sprawa...

I gdybym nie dowiedział się o tej usłudze siedząc u klienta i robiąc wielkie oczy, dlaczego mój projekt wygląda inaczej niż sobie to zaplanowałem, to nie robiłbym z tego wielkiego halo. No ale z drugiej strony - inwestujemy w tablety, telefony z ekranami Retina, Full HD, a tu sieć funduje nam obrazki z czasów początku internetu...

Moim zdaniem wszelkie usługi ingerujące w treść przesyłanych danych powinny być na zasadzie opt-in, świadomego wyboru, a nie opt-out, czyli włączane automatycznie i wyłączane na życzenie użytkownika.

A jak robią wasi operatorzy?

Komentarze