Wirtualna czy mieszana rzeczywistość?

ifa 2017-09-05, 21:09,

Na tegorocznych targach IFA w Berlinie producenci na wszystkie sposoby starali się przekonać, że okulary wirtualnej rzeczywistości to przyszłość. I o ile moje nastawienie nie jest aż tak entuzjastyczne jak producentów, to postanowiłem sprawdzić jak kilka technologii ma się do siebie.

Zaznaczę na wstępie, że w ubiegłych latach testowałem już (nie tylko na targach) wersje beta Oculusa, Google VR, Google Glass czy okularów Samsunga, nie jest więc to pierwsze spotkanie z 3D. Nie będę się też znacząco odnosił do technologii sprzed kilku lat, gdyż postęp w tej dziedzinie jest gigantyczny i nawet produkty, które rok temu były nowością i szczytem techniki, dziś mogą być jedynie ciekawostką.

Mieszana rzeczywistość na początek

Podczas targów Microsoft ogłosił, że premiera najnowszej odsłony Windows 10, o nazwie Fall Creators Update, będzie miała premierę 21 października tego roku. Wraz z nią na rynek trafi kilka produktów takich firm jak Dell, Lenovo, Acer czy HP, oferujących tzw. Mixed Reality. Microsoft na swojej stronie dla developerów definiuje ten obszar jako szerokie spektrum pomiędzy rzeczywistością rozszerzoną (jak np. pokemony w popularnej grze, nanoszone na widok z kamery) a wirtualną rzeczywistością (wizualizacja 3D bez kontaktu ze światem otaczającym).

W tym spektrum znajdują się dwa typy urządzeń - holograficzne, takie jak HoloLens oraz przejmujące w pełni dostarczanie wrażeń wzrokowych. Na targach miałem możliwość przetestowania obu tych rozwiązań, w pewnym zakresie ich wad oraz zalet.

Dell Visor

Okulary Dell to zestaw złożony z trzech elementów. Główny element to oczywiście same okulary, podłączane kablem do komputera. Dodatkowo w zestawie znajdują się dwa kontrolery, po jednym na każdą dłoń, wyposażone w joystick, kilka przycisków sterujących oraz dużą liczbę diód LED umożliwiających śledzenie ich położenia w przestrzeni.

Okulary leżą całkiem wygodnie na głowie, a ich konstrukcja powoduje przeniesienie ciężaru całego zestawu z nosa na szyję, tym samym znacząco poprawiając komfort noszenia. Z przodu obudowy znajdują się dwie kamerki, które śledzą lokalizację kontrolerów w przestrzeni. Cenną cechą tego rozwiązania jest fakt braku zewnętrznej kamery śledzącej i konieczności dodatkowej kalibracji zestawu. Można wszystko wrzucić do plecaka i zabrać do kolegi.

Obraz wyświetlany przez okulary jest przyzwoitej jakości, chociaż na jasnych obszarach nadal widać poszczególne piksele i, przynajmniej dla mnie, jest to dosyć irytujące. Jest znacznie lepiej niż w okularach z wkładanym smartfonem, ale to nadal nie to.

To, co moim zdaniem zasługuje na uwagę to prędkość wyświetlania obrazu i śledzenia. O ile mój błędnik jest dosyć odporny na efekty 3D, to większość starszych rozwiązań powodowało pewne uczucie niepokoju czy poddenerwowania. Tutaj śledzenie odbywa się bez odczuwalnego opóźnienia, każdy ruch głową czy kontrolerem jest natychmiast odwzorowywany w obrazie. W tej kategorii następuje duży postęp.

Ok, a co widać w okularach? I tu wchodzimy w obszar, którego do końca nie czuję. Otóż po ich podłączeniu naszym oczom ukazuje się Portal. Jest to jakby wirtualny dom (pamiętacie Playstation Home?). Można się po nim poruszać (a raczej teleportować) przy użyciu kontrolerów. W poszczególnych pomieszczeniach czeka na nas torba z zakupami (Windows Store), przeglądarka internetowa (Waszym głęboko ukrytym marzeniem było odpalenie Internet Explorera w okularach VR ;) ) oraz oczywiście gry.

I choć swoje marzenie spełniłem i odpaliłem Edge w 3D, to jednak gra na licencji Gwiezdnych Wojen, a przypominająca mocno trójwymiarowe wydanie Space Invaders była tym, co naprawdę mi się w tych okularach podobało. Jeden ruch kontrolerem za plecy i w mojej lewej dłoni znalazła się duża, półprzezroczysta tarcza (przypominająca te policyjne), w prawej pistolet laserowy. I tu pełne śledzenie 3D, dowolność ruchów jedną i drugą dłonią, możliwość zamiany broni miejscami czy nawet na krzyż, robiły niesamowite wrażenie i niezły fun. W tym miejscu zapomniałem o pikselach i dałem się pochłonąć zabawie. Aż mam ochotę zagrać w remake Quake 1 i mapę DM6!

Jednym słowem, jak się chce to można. Tylko nie wszystko się da lub nie wszysto powinno, trochę jak ze śpiewaniem...

HoloLens

Kolejne okulary, także współpracujące z Windows 10 to holograficzne, bezprzewodowe okulary HoloLens. Dwie różnice na początek? Bezprzewodowe i nanoszące obraz na to, co widzimy własnymi oczami. Niczym wyświetlacz HUD w myśliwcu. Coś jak Google Glass tylko na dużych sterydach.

Wrażenia? Zupełnie inne. Oczywiście tu nie ma mowy o dynamicznej grze czy walce w świecie 3D. Jest zupełnie inaczej. Okulary mają wbudowane w siebie także głośniki, a po stoisku Microsoft oprowadził mnie wirtualny asystent. Postać, która utrzymywana była w stałym miejscu, bez względu na ruchy głową, zatem śledzenie otoczenia także pracowało wzorowo. Podejście bliżej lub dalej zmieniało głośność (tak jak to ma miejsce w rzeczywistości), a gdy postać była bardziej po lewej lub po prawej stronie to i dźwięk odzwierciedlał zmianę.

Rozpoznawanie obiektów, nanoszenie dodatkowych informacji (np. specyfikacji laptopów na stanowisku) to obszar, w którym te okulary brylują. Tu nie ma mowy o zawrotach głowy czy nudnościach, gdyż użytkownik patrzy przez lekko przyciemnione szkło, więc i mózg pracuje w pełni prawidłowo.

Playstation VR

Rozwiązanie dla graczy, czyli kombinacja konsoli Playstation 4 oraz okularów Playstation VR. To rozwiązanie dostępne jest już od jakiegoś czasu jako komercyjny produkt, ma więc zapewne także pewne grono użytkowników. Ja miałem okazję testować te okulary po raz pierwszy, jednak na zestawie, który nie jest mi obcy, czyli serii świetnej Gran Turismo oraz równie dobrej kierownicy Logitech, wraz z kompletem pedałów i fotelem, przypominającym sportowe fotele w dobrych samochodach.

Wrażenia? Co najmniej dziwne. Jakość obrazu i śledzenie? Myślę, że na poziomie okularów Dell Visor lub lepiej. Siadając za kierownicą wirtualnego Porsche można poczuć się jak w prawdziwym aucie. Spoglądając lekko w dół widać zegary, zerkając przez szyby bez problemu widać obraz w lusterkach bocznych, a i ruch głową w stronę lusterka wewnętrznego był taki sam, jaki wykonuje się za kierownicą normalnego samochodu. W czasie jazdy możliwość pokonywania ostrych zakrętów poprzez zaglądanie przez boczne szyby, wszystko czego zwykłej grze, wyświetlanej na TV, czy nawet na 3 monitorach raczej nie da się zrobić, a przynajmniej nie tak, jak w rzeczywistości, tutaj staje się możliwe.

Ale... jednak coś mi nie pasowało... ludzki organizm to takie wredne stworzenie, które spodziewa się, że dostanie komplet bodźców do, których jest przyzwyczajony i gdy któregokolwiek brakuje to zaczyna się buntować, że coś jest nie tak. A co było tu nie tak? Przyspieszanie i hamowanie pozbawione było jakiegokolwiek czucia i emocji. Czułem trochę tak, jak bym sterowanie prędkością robił tak, jak kiedyś grało się w Test Drive 3 na klawiaturze PC. Niestety, gdy w Alfie naciskam gaz do podłogi to czuję, jak auto wprasowuje mnie w fotel. W okularach 3D prędkość rośnie, strzałka się przesuwa, ale odczuć nie ma żadnych.

Podsumowanie

To w końcu jest dobrze czy źle? I tu pada standardowa odpowiedź „to zależy”. Daleko mi do podzielania entuzjazmu producentów, a tym bardziej do wyciągania własnej gotówki z konta i lecenia na zakupy. Podobnie jak kilka lat temu smartfony, tak samo tu postęp idzie z taką prędkością, że po roku czy dwóch część oferowanego dziś sprzętu może być bezużyteczna, ale widzę też pewien potencjał w poszczególnych technologiach.

PS VR, pierwsze komercyjne urządzenie, sparowane z konsolą w połowie swojego cyklu życia. Największy plus tego zestawu to porządny układ graficzny we w miarę przystępnej cenie, z gwarancją, że do końca cyklu życia konsoli (o ile rynek VR nie skończy jak telewizory 3D) będzie co na nich uruchamiać i nie trzeba będzie ponosić dodatkowych kosztów. Przy odpowiednio dużej bazie graczy jest szansa, że producenci gier zrobią lepszy użytek ze świata VR niż filmowcy i realizatorzy telewizyjni zrobili z telewizorów i kina 3D.

Dell Visor i pozostałe immersive mixed reality, stanowią ciekawą alternatywę dla Oculusa i HTC Vive. Wiele zależy od tego, jak Microsoft poradzi sobie z zachęceniem programistów do obsługi platformy. Bez oprogramowania będzie ciężko. Platforma Windows 10 może genialnie wykorzystać potencjał dostarczony przez system operacyjny, albo spektakularnie go zmarnować, przez produkcje wywołujące zawroty głowy i zniechęcenie użytkowników. Kontrast odczuć między GT Sport a grą na Portalu Windows 10 pokazuje, że VR nie jest do wszystkiego, albo wymaga odpowiednich nakładów, żeby zrobić go dobrze (jestem pewien, że grając na fotelu z siłownikami wyszedłbym zachwycony).

Hololens, technologia dla profesjonalistów. Wyobrażam sobie wiele zastosowań, w których ta platforma może bardzo wiele zawojować. Lekarz, który dostaje podczas operacji niezbędne dane o pacjencie, turysta zwiedzający muzeum (przewodnik VR), pracownik fabryki/magazynu, któremu system ułatwia nawigację i odnalezienie rzeczy, które w danej chwili są potrzebne. Tu zastosowań widzę ogrom. Tanio pewnie nie będzie, ze względu na mniejszą bazę potencjalnych użytkowników, z drugiej strony szansa na zniszczenie platformy skutkami ubocznymi VR są najmniejsze.

Czy kupić? Wiele zależy od Ciebie. Jesteś programistą 3D lub maniakiem nowych technologii? Jasne, warto iść z technologią do przodu, ale ze świadomością, że to krótkoterminowa inwestycja i zaraz trzeba będzie wejść w nową generację. Lubisz sprawdzone rozwiązania, ale Twój błędnik jest stabilny? Poczekaj chwilę, przejdą święta, producenci wysypią się z gier i programów i ocenisz czy warto. Po świętach będzie też taniej. Ja jeszcze trochę się wstrzymam...

Komentarze