Wymiana dysku HDD na SSD w MacBooku Pro (non-unibody)

porady komputerowe ssd macbook hardware 2012-07-12, 00:07,

Cel - podnieść wydajność posiadanej konfiguracji do granic jej możliwości i przedłużyć okres przydatności do użycia. Jak? Wymienić ostatni wolny komponent.

Macbook Pro 3,1 jaki jest każdy widzi. Kto nie widział, może zajrzeć do specyfikacji dostępnej w Wikipedii [link]. Z fabryki wyszedł z 2 GB pamięci RAM, dyskiem twardym 160 GB / 5400 rpm oraz procesorem Core 2 Duo 2.4 GHz. Wszystko oparte na MacOS X 10.4 Tiger. Stare czasy, za kilka dni minie 5 lat od zakupu komputera. Od tego czasu wiele się zmieniło, maszyna przeszła kolejne wersje OS X, wymianę płyty głównej (awaria karty NVidia - wymiana w ramach wydłużonej gwarancji na usterkę układu graficznego). 

Obecnie komputer wyposażony jest w 4 GB pamięci RAM, dysk twardy WD Scorpio Black WD3200BEKT o prędkości obrotowej 7200 RPM. Do pewnego momentu było to maksimum wydajności, którą można było z tej maszyny wycisnąć. Okupiona dosyć dużą ilością wydobywającego się ciepła z lewego rogu laptopa (idealnie pod nadgarstkiem) oraz skróconym czasie życia baterii.

Aluminiowy MacBook Pro odstaje wizualnie od najnowszych konstrukcji. Jest nieco grubszy, nie jest wykonany z jednego kawałka aluminium, trochę krócej pracuje na baterii (nowej do 4.5 - 5 godzin). Ale ma też cechy, dzięki którym nie odstaje aż tak mocno. Matowa matryca 1440x900 z podświetleniem LED, bardzo dobre kąty widzenia i praktycznie brak refleksów świetlnych, całkiem wydajny procesor z rodziny Core2Duo, szybką kartę graficzną NVidia 8600M GT i 256 MB dedykowanej pamięci graficznej na pokładzie powodują, że nawet praca pod 10.7 Lion nie stanowi dla niego specjalnego problemu. Co zatem zrobić, gdy Retina za droga i nie spełnia oczekiwań, a nowy MacBook Pro nie pociąga aż tak bardzo i wewnętrznie czujesz, że chyba możesz chwilę poczekać?

Nowe życie poczciwej maszyny

Krok pierwszy - zasilanie. Krok drugi - dysk. Po 5 latach i blisko 400 cyklach ładowania oryginalna bateria utrzymywała maszynę przy życiu przez około 60 minut lekkiego obciążenia biurowego. Bardziej ambitna aktywność szybko kończyła się rozładowaniem, a proces ładowania trwał blisko 5 godzin. Postanowiłem kupić nową baterię i zamontować ją w komputerze. Procesu wymiany z szacunku dla czytelnika nie opiszę.

Drugi krok to ostatnie wąskie gardło, źródło wibracji, temperatury i skróconej żywotności podczas pracy na bateriach - dysk twardy. WD Scorpio Black to seria dysków o wysokiej wydajności. Pozwalają wycisnąć z laptopa maksimum tego, co można osiągnąć korzystając z napędu rotacyjnego. Pozostałe alternatywy dla komputera - dyski SSD, specjanly dysk SSD w slocie ExpressCard lub hybrydowy. Po przeczytaniu wielu recenzji i tesktów, zajrzeniu głęboko do kieszeni i dłuższym zastanowieniu podjąłem decyzję o zakupie dysku SSD 2.5", który zastąpi klasyczny dysk w moim komputerze.

Wybór padł na dysk Samsung SSD 830 o pojemności 256 GB. O samym dysku, jego wadach, zaletach i porównaniu do konkurencji możecie przeczytać w artykule na AnandTech [link]. Ze swojej strony ograniczę się do podstawowych detali.

Jest to dysk o pojemności użytecznej 244 GB (lub jak to liczą producenci 256 GB, gdzie 1 GB oznacza 1 milion bajtów), wykorzystuje własny trzyrdzeniowy kontroler ARM oraz 256 MB DRAM pamięci podręcznej. Z maszyną łączy się za pomocą interfejsu SATA o prędkości do 6 Gbps. Podczas zapisu jest w stanie osiągać prędkości na poziomie 400 MB/s, odczyt przekracza 500 MB/s. Obsługuje Garbage Collection oraz TRIM. (Więcej na ten temat [link])

Są to realne prędkości, które dysk osiąga w testach, przy interfejsie SATA 6 Gbps (6 gigabitów na sekundę). Niestety mostek Intel ICH8 w MacBooku Pro 3,1 (i o ile się nie mylę w 4,1 także) ograniczony jest do prędkości 1.5 Gbps, a więc maksymalne transfery z dysku nie mogą przekroczyć prędkości 130 - 140 MB/s. Przez ten interfejs fizycznie po prostu szybciej się nie da. Dla dysków HDD nie stanowiło to problemu, i tak nie dochodziły do limitu, w przypadku SSD jest to główne wąskie gardło. Nie wpływa ono jednak w żaden sposób na czas dostępu. Ten w dyskach SSD wynosi 0.005 ms, przy typowym czasie dostępu zwykłego dysku na poziomie 15 ms. Mowa tu zatem o przyspieszeniu rzędu 3000 razy w kluczowym momencie - odczytu losowego. Zjawiska, które ma miejsce przy uruchamianiu aplikacji, przełączaniu między programami itp.

Przygotowanie do operacji

Wymianę dysku w tych modelach można swobodnie przyrównać do przeprowadzania operacji. Czeka nas odkręcenie kilkunastu śrubek, użycia dwóch rodzajów kluczy (wkrętach #00 oraz Torx T-06) oraz stresujący i precyzyjny proces odklejania taśmy sygnałowej z powierzchni dysku.

Czynności, które należy wykonać bezwzględnie przed rozpoczęciem pracy to:

  1. Pełna, funkcjonalna kopia systemu Time Machine
  2. Inna, niezależna kopia najbardziej wartościowych plików
  3. Posiadanie płyty instalacyjnej z systemem lub wykonanie nośnika USB (min. 1 GB) Lion Recovery [link] korzystając z narzędzi dostarczanych przez Apple. 
  4. Wspomniane wyżej klucze Philips #00 oraz Torx T-06
  5. Plastikowe narzędzie do podważania taśmy danych

Kopia Time Machine posłuży do odtworzenia systemu na nowy dysk. Można posłużyć się programami typu SuperDuper, w sieci dużo jest instrukcji jak to zrobić, ja preferuję wersję, którą oferuje system operacyjny - o ile jest to możliwe.

Dodatkowa kopia jest po to, by poradzić sobie w sytuacji, gdy coś pójdzie nie tak (np. piorun uderzy akurat podczas procesu odzyskiwania i zabije zarówno nowy dysk, jak i Time Machine).

Narzędzie odzyskiwania systemu posłuży do uruchomienia odzyskiwania kopii Time Machine (można to zrobić z płyty CD, instrukcje jak przygotować płytę starową Liona krążą po sieci, ale tak jest szybciej i prościej - szczególnie, że napędy CD w tych modelach lubią padać).

Proces wymiany dysku

Czas się pobrudzić i dobrać do twardziela. Jak rozłożyć obudowę znajdziecie na iFixIt [link]. Nie będę odkrywał czegoś, co oni robią najlepiej, w obrazkach krok po kroku. Polecam otwarcie na innym komputerze, tablecie, wydrukowanie - inaczej trudno będzie tam zajrzeć ;).

Po odkręceniu wszystkich śrubek obudowy, w tym dwóch torxów obok gniazd pamięci, delikatnie podnosicie klawiaturę od strony ekranu. Uważajcie, pod nią jest taśma komunikacji, nie podnoście jej zbyt wysoko. W moim modelu można było oprzeć klawiaturę o ekran i nie odpinać jej od płyty głównej, tak jak podają to na iFixit.

Gdy to macie za sobą pozostaje rozprawić się z taśmą widoczną na zdjęciu. Ja posłużyłem się ogonem od helikoptera RC, ale może to być także narzędzie do podważania elementów tapicerki samochodowej, czy inne niezbyt ostre ale bardzo cienkie narzędzie.

Po odłączeniu i odklejeniu taśmy wykręcacie dwa torxy po prawej stronie dysku, wyjmujecie belkę zabezpieczającą i delikatnie unosicie dysk od prawej strony. Po odłączeniu złącza SATA zdejmujecie gumki i przekręcacie śrubki blokujące na nowy dysk.

Do obudowy chowacie go bez dodatkowej ramki pogrubiającej, podłączacie przewody i przyklejacie taśmę na miejsce. Dalej pozostaje już tylko złożyć wszystko ponownie, skręcić i policzyć, czy żadna śrubka nie została poza komputerem.

Odtwarzanie systemu

Ostatni etap to odtworzenie systemu z kopii Time Machine. W moim przypadku kopia odbywała się na dysk zewnętrzny podłączony do Airport'u. Aby skrócić czas odtwarzania odłączyłem go i podłączyłem bezpośrednio do MacBooka. Interfejs USB jest jednak trochę szybszy niż Wifi (oraz sam Airport ledwo ciągnący 8 - 10 MB/s).

Pierwszym krokiem po złożeniu komputera i włożeniu baterii jest podłączenie zasilania, podpięcie dysku USB Recovery HD, przygotowanego w pierwszym etapie oraz włączenie zasilania.

Uruchomi się instalator OS X, który pozwoli Wam skorzystać z narzędzia dyskowego, odtworzyć system z Time Machine lub zainstalować czysty system.

Ja wybrałem najpierw narzędzie dyskowe. Utworzyłem na nowym dysku jedną partycję oraz wybrałem schemat partycji GUID, niezbędny dla dysków rozruchowych w Intelowych Makach.

Następnie wróciłem na początek i wybrałem "Odtwórz dysk z Time Machine". System zapytał mnie o datę, z której chcę odtworzyć (najnowszą), a następnie uruchomiłem proces i poszedłem na spacer.

Kilka godzin później (realnie około dwóch) system uruchomił się ponownie już z nowego dysku. Przez kolejne 30 minut trwało indeksowanie Spotlight. Później zabrałem się za zabawę i testowanie. Po pierwsze, niektóre aplikacje mogą wymagać przeindeksowania baz lub poprawy licencjonowania. W moim przypadku program Outlook 2011 zarządał odbudowy bazy danych, natomiast Photoshop CS3 uznał, że jest problem z licencją i nie może się uruchomić. Jak sobie z tym poradzić - więcej tutaj [link].

Osiągi

Subiektywne wrażenia - niesamowite. System startuje 26 sekund do ekranu logowania. Od momentu zatwierdzenia hasła do gotowości do pracy mija kolejne 6 sekund. Proces startu skrócił się o połowę, wcześniej trwał ponad minutę.

Uruchomienie jednocześnie Worda, Excela, PowerPointa, Outlooka i Keynote trwa 5-7 sekund. Strony internetowe, Safari otwierają się niemal natychmiast. Przełączanie między programami, start Eclipse czy Photoshopa zajmują kilka sekund, nawet przy obciążonej maszynie. Zjawisko to bardziej przypomina przełączanie aplikacji na iPhone niż uruchamianie dużych programów.

Po testach subiektywnych przyszedł czas na szybką weryfikację programem Disk Speed Test, nieodpłatnie dostępnym w Mac App Store. Na zdjęciu widać wyniki poprzedniego dysku (w odczycie sekwencyjnym) oraz dysku SSD. Dla ułatwienia górne wyniki przeniesione są na dół w postaci czerwonych linii.

Dwukrotne (tylko, wynikające z interfejsu SATA) przyspieszenie odczuwalne podczas pracy jest dużo bardziej. A to za sprawą liczby operacji, które dysk jest w stanie przetworzyć. Wg monitora aktywności liczbia operacji we/wy na starym dysku nie przekraczała 100. Nowy dysk rozpędza się do liczb wyrażanych w tysiącach. I to pokazuje skalę przyspiesznia pracy.

Subiektywne uczucie jest takie, jakby rozpocząc pracę na zupełnie nowym, cichym, pozbawionym jakichkolwiek wibracji komputerze.

Jeśli podobnie do mnie, chcecie przyspieszyć trochę swój komputer i wiecie, że sama prędkość CPU nie jest ograniczeniem waszej wolności, sugeruję zastanowić się nad takim rozwiązaniem.

Komentarze