Żarówki premium. Czy warto?

motoryzacja oświetlenie 2013-02-24, 14:02,

Halogen źle świeci? Popadało trochę i masz wrażenie, że jedziesz ze zgaszonymi światłami? A może wkurza Cię żółty kolor twoich świateł? Jeśli na jedno z tych pytań odpowiedziałeś tak, to ten tekst może być właśnie dla ciebie.

Odkąd jeżdżę samochodem wkurza mnie, że jak trochę popada to światła nie za wiele dają. W sumie nie mogą. Każda żarówka (H4, H7, H11, H1, HB3, HB4) używana w światłach samochodu ma z góry nałożone limity strumienia świetlnego. (Fajna tabelka porządkująca wiedzę techniczną jest na Wiki). I nie ma zmiłuj. Lepiej nie będzie. Całkowity strumień świetlny będzie taki sam, bez względu na to, czy świeci żarówka typu premium czy ta z supermarketu. Gorzej, że w tych marketowych żarówkach często jest dużo mniejszy i w rzeczywistości jest jeszcze gorzej. Lepsze żarówki różnią się tym, że strumień jest bardziej skoncentrowany, mniej światła ucieka na boki i w nieużywane części klosza, a więcej trafia na drogę. Odbywa się to kosztem krótszego, mniej trwałego żarnika, świecącego w wyższej temperaturze.

Kiedy zaryzykowałem i kupiłem do alfy fajne żarówki Philipsa (NightGuide DoubleLife). Coś co w teorii świeci znacznie lepiej niż zwykła żarówka, ale przy okazji nie przepali się po miesiącu. Świeciły rok (15 tys. km). Za 120 zł/para do przeżycia. Później kupiłem VisionPlus. Efekt był podobny, cena też. NightGuide’y chyba były lepsze. Do oprawki H7 żarówki są stosunkowo tanie.

Zmieniłem auto i poczułem się jakby mi ktoś światła zabrał. Do tej pory nie wiem, czy to odczucie to wina fatalnych świateł Priusa, tego że są źle wyregulowane (a regulowane były kilka razy, na począktu faktycznie dobrze nie było, ale zakładam, że teraz już jest ok) czy założone żarówki faktycznie są słabe. Jedno jest pewne, całkowity strumień świetlny żarówek H11 jest o 10% mniejszy niż w H7 (1350 vs 1500 lm).

Poszukałem, znalazłem kilka typów żarówek, które by pasowały. Kupiłem super jasne żarówki innego znanego producenta, zamontowałem. Minął miesiąc, może 700 km, ale chyba i tego nie. Strzeliła jedna. Godzinę później odpalam auto ponownie, wyjechałem na ulicę i... ups... jadę nocą bez świateł mijania. W niedzielny wieczór kupić H11. Nie polecam. Dobrze, że w domu leżały OEMowe żarówki Toyoty (Philips). Przyspieszony kurs rozbierania Priusa (ach ten filtr powietrza...) i żarówki wymienione. Światła mam ponownie sprawne.

Lekcja odrobiona. Do Priusa nie kupuję więcej super-jasnych żarówek. I tak już miało być do końca, gdyby nie Toyota, która nawinęła mi się z reklamą Optibright-ów i Optiblue. Moje ASO nie potrafiło mi odpowiedzieć, czy na żarówkę jakaś gwarancja jest, czy jej nie ma (albo uspokoić mnie, że poświecą dłużej niż miesiąc...). Cena też nie była fajna. Wg. mnie żarówka miała kosztować 230 zł z wymianą. Faktycznie same żarówki kosztowały trochę mniej, ale po doliczeniu 87 zł, które ASO mnie skasowało za pierwszą wymianę żarówek kwota się zgadzała. Później wyszło, że powinienem zapłacić połowę, bo regulacja powinna być na gwarancji, ale to już sobie z serwisem wyjaśniłem.

Nie omieszkałem się tym faktem podzielić na YT. Może trochę zbyt agresywnie, ale jakoś bolało mnie te 200 zł utopione w światła. Tak czy inaczej Toyota Motor Poland, ze względu na nasze pozytywne relacje, sprezentowała mi komplet żarówek OptiBlue lub OptiBright do wyboru. Zdecydowałem się na niebieskie, licząc, że poświecą dłużej, a i auto będzie fajniej wyglądać.

Przed Sylwestrem zadzwonił do mnie opiekun serwisu mojej stacji ASO, zaprosił na założenie żaróweczek, które przyjechały od Toyoty. Wiedząc, że Opti Blue powinny świecić dużo chłodniejszym światłem, dokupiłem do pary pozycyjne Philipsy BlueVision W5W. 30 minut i komplet siedział już w kloszach.

Pierwsze uruchomienie - dziwne wrażenie. Światło dużo chłodniejsze. Widać to idealnie na tytułowym zdjęciu. Mijania OptiBlue H11, przeciwmgłowe OEM H11. Czy jaśniejsze? Nie wiem. To był jeden z tych deszczowych dni, w których wiele nie widać. Wyjazd na miasto. Jest trochę lepiej. Wiązka jest minimalnie inna. Dużo lepiej świecą znaki. I to największa zmiana. Zaraz po ich założeniu umyłem klosze i wykonałem serię zdjęć porównawczych w tych samych miejscach i tych samych warunkach, w których sfotografowałem poprzednie żarówki. A, że ludzkie oko jest złośliwe i na pewne barwy reaguje lepiej, a na inne gorzej, to przekonwertowałem zdjęcia do przestrzeni barwnej Lab i wyeksportowałem tylko kanał jasności. Wszystkie foty do obejrzenia w galerii.

Subiektywnie czuję się z nimi lepiej. Podoba mi się ten chłodny kolor, szczególnie teraz, gdy na poboczach dużo śniegu jest. Świetnie komponuje się to także z niebieskimi oprawami kloszy przednich świateł. Minęły dwa miesiące, ponad 1500 km później żarówki dalej świecą i dalej wyglądają świetnie.

Halogenowe światła nie mają spryskiwaczy. Przy zimowej pogodzie, soli i wszech obecnym brudzie pamiętaj, by klosze były czyste. W starszych autach i plastikowych kloszach warto je także wypolerować. Na zdjęciu 9-letni klosz po polerowaniu powierzchni zewnętrznej (100zł).

Kupić czy nie kupić?

Czy teraz kupiłbym je do swojego samochodu? Za wygląd i kolor światła tak. Jak dożyją przynajmniej do listopada, to za trwałość również.

A gdybym miał światła do jazdy dziennej to od razu założyłbym OptiBright, ale świadomość, że od połowy marca do połowy października 90% czasu będą świeciły za dnia od razu zniechęca mnie do takiego zakupu.

Aktualizacja 22.04.2013

Kilka osób mnie już o to pytało, więc delikatna aktualizacja. Żarówki świecą dalej. Jakieś 5 000 km mrozu, jazdy miejskiej, częstego włączania i wyłączania oraz cierpliwego znoszenia napięcia zasilania 14.8 V, jakie Prius funduje w obwodzie 12V (później, po doładowaniu akumulatora napięcie spada do około 14.4 V).

Przyzwyczaiłem się już do ich chłodnego odcienia i będzie mi pewnie smutno, gdy któraś się przepali. Albo po prostu kupię drugie. Przed nimi jeszcze 10 000 km lub 8 miesięcy wyzwania, by się nie przepalić. Jeśli spełnią ten warunek będę skłonny zainwestować w kolejny komplet.

Aktualizacja 01.06.2013

Minęło 146 dni od instalacji i... pierwsza postanowiła się poddać. By nie wydłużać tego tekstu w nieskończoność, zapraszam do lektury Żarówki premium - podsumowanie.

Komentarze