Żarówki Premium - podsumowanie

motoryzacja oświetlenie 2013-06-01, 21:06,

W styczniu rozpocząłem test żarówek OptiBlue od Toyoty. Po złych doświadczeniach z innymi, renomowanymi żarówkami H11 o podwyższonej jasności przyszła próba na inne, mniej wysilone, ale za to niebieskie światła mijania. O tym, jak świecą w porównaniu ze zwykłymi żarówkami napisałem więcej w tekście Żarówki Premium - czy warto?. W tym materiale ograniczę się jedynie do podsumowania i wniosków, a dociekliwym polecam lekturę oryginalnego materiału.

Na początek trzeba mocno podkreślić jeden aspekt. Hybrydowy Prius jest (w pewnym sensie) zabójcą żarówek. O ile typowe auto (z alternatorem - hybrydy Toyoty takiego cuda nie potrzebują) waha się pomiędzy 13.8V a 14.4V, w hybrydzie jest wyższe. Napięcie tutaj wytwarzane jest nie przez alternator, ale przez przetwornicę DC/DC zasilaną napięciem 202V (lub 144V w przypadku Priusa C, Yarisa Hybrid). Przetwornica wytwarza napięcie w instalacji elektrycznej na poziomie 14.8V (do czasu podładowania akumulatora 12V), następnie napięcie spada do 14.4V i zostaje już na stałe na tym poziomie.

Żarówki o podwyższonej jasności lub zmienionej barwie uzyskuje się w taki sposób, że żarnik jest nieco krótszy (a więc strumień świetlny pozostaje bez zmian, ale wyprowadzany jest bardziej precyzyjnie, na mniejszą powierzchnię) i pokryty dodatkowymi substancjami. Efekt jest taki, że przy tej samej mocy żarówka świeci jaśniej w obszarze dopuszczonym przepisami, mieszcząc się w ustalonym dla danego typu strumieniu świetlnym (1350 lm dla H11).

Co to znaczy? Bardziej wysiliony, cieplejszy żarnik z założenia żyje krócej. Jak Prius podbije mu napięcie o 1V powyżej seryjnej instalacji elektrycznej, grill mamy gotowy ;-).

Jak świeciło?

Fajnie. Zimne światło (dalekie od ksenonów, ale przyjemne dla oka), samochód też się z nimi fajnie prezentował. Część strumienia szła w znaki drogowe, które znacznie lepiej odbijają chłodne barwy, więc i ich widoczność była znacznie lepsza. A różnica w kolorze - tytułowe zdjęcie najlepiej to prezentuje. W światłach mijania siedzą H11 Optiblue, w pozycyjnych Philips BlueVision W5W, w przeciwmgłowych Philips H11 OEM.

Niestety się poddały. Widać dokładnie, w którym miejscu przetopił się żarnik. Bańka też jest nieźle nadpalona.

Statystyki

Żarówki założyła autoryzowana stacja obsługi 5 stycznia 2013. Świeciły do dnia 31.05.2013, przez 6 100 km.

Data instalacji: 5.01.2013
Data przepalenia: 31.05.2013
Sezon: zima - wiosna (głównie zima)
Liczba dni: 146
Przebieg: 6 100 km
Orientacyjna liczba włączeń świateł: 306
Orientacyjny przebieg dzienny: 42 km

Wnioski

Odnoszę wrażenie, że żarówki tego typu są fajne, ale pod warunkiem, że montowane są w samochodzie z normalną instalacją elektryczną, albo używane tylko nocą. Dalej uważam, że mają fajną barwę światła i fajnie się z nimi jeździło. Ale prawda jest taka, że wytrzymały blisko 6 miesięcy. Czułbym się lepiej, gdyby bez problemu wytrzymały rok.

Do samochodu ze światłami do jazdy dziennej nie bałbym się ich założyć, ale u siebie - chyba zostanę przy żarówkach typu LongLife.

Na zdjęciu powyżej - żarówka LongLIfe firmy Narva. W rzeczywistości, podobnie jak OptiBlue jest to Philips. Tak jest też podpisany na żarówce.

Akutalizacja

Druga żarówka poddała się całkiem niedawno, bo 10 lipca. Świeciła dłużej o nieco ponad miesiąc i 800 km.

Komentarze