Zasilanie, czyli wreszcie ktoś mnie posłuchał

ifa 2017-09-07, 18:09,

W ostatnim czasie niemal każde urządzenie, czy to smartfon, czy tablet, czy samochód elektryczny, jako magazyn energii wykorzystuje jakąś wersję akumulatorów, bądź Li-Ion, bądź Li-Po.

Ci co znają mnie trochę dłużej wiedzą, że nie jestem fanem tego typu ogniw, a powodów do tego jest bardzo wiele. Ale ujmując temat w wielkim skrócie, przy błędnym użytkowaniu albo przy jakiejkolwiek wadzie produkcyjnej, mogą być bardzo niebezpieczne.

Niebezpieczeństwa jakie czekają użytkownika to m.in. emisja trujących gazów, nagłe rozgrzanie do bardzo wysokiej temperatury (skutkujące np. pożarem dywanu, na którym leżą) czy pożar (np. w skutek przebicia ogniwa przy wypadku samochodowym).

Dlatego bardzo dobrze czułem się z tym, że moja hybryda jeździła ze znacznie bezpieczniejszym ogniwem Ni-MH, a większość urządzeń, które się dało, zasilają u mnie akumulatorki tego typu. Na tegorocznych targach producent baterii GP pokazał nowe urządzenie, które jest odpowiedzią na jeszcze jedną moją troskę, czyli dodatkowe zasilanie smartfona. Jak wiecie, bycie użytkownikiem nadgryzionego jabłka często wiąże się z poszukiwaniem gniazdka ładowania. Dobrze mieć zatem ze sobą powerbank. Tylko ja nie czuję się zbyt pewnie mając przysłowiowego "chińczyka" w plecaku, a tym bardziej podczas ładowania, gdy ten dodatkowo się grzeje.

GP zaproponowało powerbank na akumulatory Ni-MH, który jest jednocześnie ładowarką do akumulatorów, ale także pozwala załadować smartfona z 4 baterii typu AA, gdy nasze akumulatory są puste, a potrzebujemy skądś wziąć chociaż trochę energii. Sam wygląd jak to wygląd. Ładowarka na 4 paluszki. Wstępne przejrzenie specyfikacji sugeruje dwie wady urządzenia. Pierwsza to oczywiście prąd ładowania. Ograniczenie do 1A powoduje, że jabłko napełnimy w około 1,5 godziny, ale już na załadowanie Xperii Z3 potrzeba będzie ponad 3 godzin, a poza tym pojemność ogniw AA (około 2000 - 2600 mAh) może nie wystarczyć na załadowanie ogniwa 3000 mAh w telefonie. O tablecie już nie wspominam.

Druga wada to (potwierdzałem to u producenta) brak możliwości jednoczesnego ładowania akumulatorów i zasilania obwodu wyjściowego. Szkoda, byłby świetny i dosyć bezpieczny układ podtrzymania do Pi Zero.

I pamiętajcie, za każdym razem, gdy rozładowujecie akumulatorek, jeden Minionek ma bardzo dużo pracy...

Komentarze