Czy jest życie po iPhone?

2010-02-28, 22:02,

Tytułowe pytanie zadawałem sobie od jakiegoś czasu. Za mną już blisko rok bycia użytkownikiem iPhone 3G 8GB. Codzienna praca biurowa, wyjazdy służbowe, urlop za miastem oraz wakacje za granicą. Ale także dająca w kość mroźna, prawdziwa zima na Mazowszu. Pierwsze doświadczenia, charakterystyczne dla produktów z nadgryzionym jabłkiem na obudowie. Fantastyczne opakowanie, doskonałe spasowanie elementów i ten fabryczny zapach. 100% Apple. Podłączenie urządzenia, aktywacja. iTunes zadbało, by wszystkie preferencje z Mail.app znalazły swoje miejsce w urządzeniu. Poczta, WiFi, muzyka – wszystko jest na miejscu. Kolejny krok – konfiguracja Exchange 2003. Także działa. Od razu instalacja firmware 3.0 i obsługa MMSów włączona. To był jeden z ciepłych, wiosennych dni, kiedy stałem w korku na ul. Domaniewskiej, naprzeciwko pogorzeliska po barakach tam się znajdujących. Chciałem zrobić kilka zdjęć do strony WWW i przetestować nową zabawkę. Niestety obiektyw stało ogniskowy przewidziany został na robienie zdjęć z odległości półtora metra. Trudno się mówi i jedzie się dalej. Jednym MMSem też obu zdjęć wysłać mi się nie udało. Takich niespodzianek po drodze było wiele. Zadzwonił do mnie jeden z parterów biznesowych, z pytaniem Czy zadzwoniłeś już do klienta, do którego wizytówkę ci przesłałem? – moja odpowiedź na pewno nie była zgodna z oczekiwaniami – Ale jaką wizytówkę?. Tak, tak… nikt normalny w biznesie nie wysyła wizytówek MMSami, tylko SMSami. iPhone nawet nie sygnalizuje takiego faktu, co w niektórych przypadkach może prowadzić do przykrych konsekwencji. Po setnym razie, gdy oddzwaniając do klienta przedstawiłem się i przeprosiłem, że nie odebrałem, ale telefon nie reagował na przesuwanie palcem po ekranie, postanowiłem coś zmienić. Sprawdzić jaka jest odpowiedź na postawione w tytule pytanie?

Po drugiej stronie lusta

Od późnych lat dziewięćdziesiątych jestem użytkownikiem telefonów Nokii. Z małymi odstępstwami na telefony Panasonica, Siemensa, Motoroli, a ostatnio Apple. Zaczynając od 5110, 6210, 6310i, 6230i, przez modele N-Series N73, N95 po E-Series E50, E51, E71. Jedne z nich fantastyczne, inne mniej lub bardziej udane, po niewypał w postaci E50.

Po bardzo udanej E51 moja przygoda ze światem Nokii została przerwana przez iPhone 3G. Blisko dwanaście miesięcy później postanowiłem dać Nokii kolejną szansę. Po długich oczekiwaniach rozpocząłem testy modelu E52. Chwalony w pierwszych testach redakcyjnych, z dużą baterią, niezłą specyfikacją i pokrytym kurzem systemem Symbian S60 3rd Edition. Nie będę wnikał w testy podstaw OSu, obsługi dzwonienia, dołączanej baterii czy kabelków. To wiedzą wszyscy i nie ma się tu nad czym rozwodzić. Postaram się skupić na rzeczach, które mniej lub bardziej pozwalają ponownie odnaleźć się w biznesie użytkownikowi iPhone.

Nokia E52 – co można zmieścić w 9.9mm grubości?

Zmieścić można dużo. Ogromną baterię, system GPS, przyzwoity aparat 3.2 Mpix (bez AF) oraz bardzo szybki 600 MHz procesor oraz system Symbian 9.3, plaformę S60 3rd edition, Feature Pack 2. To wszystko przyozdobione 2.4 calowym wyświetlaczem 240x320 i aluminiową, nieźle spasowaną obudową.

A co może zaoferować to urządzenie? Po pierwsze płynne menu, przełączanie aplikacji (wielozadaniowość to hasło obce iPhone). Po drugie dużo miejsca, dwa tryby ekranu, plan dnia i pocztę oczekującą na ekranie (tutaj brak mechanizmu Push mocno na minus).

Telefon ma służyć do pracy, pierwszy test to konfiguracja Mail for Exchange. Aplikacja jest już na pokładzie telefonu, nic nie trzeba ściągać. Operacja trwała chwilę. Po kilku minutach cała skrzynka, wraz z drzewem folderów znalazła się w telefonie. Całkiem nieźle. MfE wreszcie do czegoś się nadaje. Otwieranie załączników, zapisywanie, kopiowanie. Wszystko działa. Brakuje wyświetlania liczby wiadomości w podfolderach oraz możliwości zdefiniowania tych najważniejszych na pierwszy plan.

Kolejnym zaskoczeniem jest szybkość działania przeglądarki. Dane po HSUPA płyną do telefonu z zawrotną prędkością, a procesor ARM11 daje sobie radę z ich przetworzeniem w czasie rzeczywistym. Krok dalej, to obsługa sieci bezprzewodowej. Zarówno MfE, jak i Internet w poprzednich urządzeniach przypisany był do jednego AP. Telefon nie potrafił pobierać poczty przez WiFi podczas pracy w domu czy w biurze, a przez GPRS poza obszarem. Teraz punkty dostępowe układa się z własnych składowych, decydując o tym, które łącze jest ważniejsze. Niestety nie wszystkie aplikacje Symbian to wspierają. Choćby klient poczty POP3/IMAP już działa tylko wg. starych zasad.

Odtwarzanie muzyki to dla Nokii także pestka. Odtwarzacz działa bardzo przyzwoicie, a gniazdo Jack 3.5 mm na górnej krawędzi telefonu pozwala skorzystać zarówno z klasycznych słuchawek, jak i wyjścia liniowego, bądź dedykowanego pilota i mikrofonu. Jeśli to za mało, to profil Bluetooth A2DP zaskakująco dobrze przekazuje dźwięki dalej do systemu audio.

Nokia Multimedia Transfer na MacOS oraz dodatek do iSync pozwalają na pełną synchronizację z iTunes, iPhoto oraz systemową książką adresową i kalendarzem. W przeciwieństwie do iPhone, tutaj wszystko dzieje się przez Bluetooth i w zadanych odstępach czasu. Nokia ma także radio z RDS oraz funkcję AF, znaną z odbiorników samochodowych, dbającą o stały dostęp do stacji radiowej przy zmieniających się częstotliwościach nadawania. Aplikacja radiowa obsługuje także stacje internetowe (przez WiFi i GPRS). Jedynie słuchanie muzyki z WiFi z jednoczesną obsługą A2DP przekracza możliwości systemu.

Nokia Maps 3.0 w tym modelu oferowana jest z bezpłatną nawigacją typu turn-by-turn. Odszukiwanie położenia na bazie lokalizacji w sieci komórkowej wspiera odnalezienie właściwych fixów. Dostępna nawigacja piesza i samochodowa deklasuje oferowaną w iPhone funkcję Google Maps. W trybie nawigacji pieszej mapa obraca się automatycznie we właściwym kierunku, wykorzystując do tego wbudowany kompas cyfrowy.

Podwójny mikrofon z funkcją usuwania szumu otoczenia, czytanie kto dzwoni, dzwonki z dowolnych plików audio i wideo, obsługa drukarki przez WiFi (sprawdzone na HP Deskjet 990cxi podłączonej do Airport Extreme), możliwość zapisywania i edycji dokumentów Office (Word, Excel, Powerpoint), czytnik PDF dopełniają tej udanej konstrukcji.

To jest życie po życiu, czy jednak go nie ma?

Zdecydowanie życie jest. Jeżeli ekran dotykowy nie jest jedynym wyznacznikiem użyteczności, a mniejsza klawiatura numeryczna, działająca za każdym razem, nawet w rękawiczkach, jest usprawiedliwieniem braku klawiatury QWERTY, to zdecydowanie jest.

Wielozadaniowość, wybieranie głosowe, czytanie komunikatów i SMSów, nawigacja turn-by-turn, kontrola nad własnym urządzeniem oraz kilka dni pracy bez ładowania zdecydowanie przeważają na korzyść nowej Nokii. I nawet jeśli strony internetowe wyglądają gorzej, literki są mniej wygładzone, a pisząc SMSa trzeba kliknąć kilka razy częściej w klawiaturę, to można mieć pewność, że w sytuacji podbramkowej to urządzenie pozwoli nam skupić się na pracy, a nie zastanawianiu się, dlaczego telefon akurat teraz nie chce się połączyć z Internetem i żąda reaktywacji funkcji udostępniania Internetu przez stacjonarny Internet, którego w danej chwili właśnie nie ma.

Komentarze

Podobne wpisy