Domowa sieć LAN, czyli serwer plików i nie tylko... prościej

synology multimedia ds213 dlna lan 2013-07-14, 00:07,

Zbudowanie funkcjonalnej sieci domowej z użyciem systemu operacyjnego Linux nie jest zadaniem spektakularnie trudnym, pod warunkiem... że robi to użytkownik tego systemu. A takich... cóż, wielu nie ma. Do zagadnienia można podejść inaczej. Nie będzie tanio, ale prosto i funkcjonalnie.

Pisząc o mobilnych multimediach (Mobilne multimedia V2.0Ogarnianie sieci lokalnej) skupiłem się na zbudowaniu w domowej sieci serwera DHCP, własnej domeny, repozytorium plików, serwera DLNA do udostępniania multimediów oraz miejscu na kopię zapasową komputera.

Opisywany MacMini ma już swoje lata (dobija jakoś do ósemki), więc cały czas prowadzę obserwację "co by było gdyby".

Na celowniku są następujące opcje:

  • Nowy komputer (z Atomem, dosyć szybki, ale zużycie energii...)
  • Raspberry Pi (bardzo oszczędny, ale mało wydajny),
  • tania obudowa LAN na dysk (to mam w stacji Airport - zerowa funkcjonalność i słaba wydajność)
  • coś bardziej wydajnego i ambitnego (macierz z fajnym GUI)

Dziś skupię się na tym ostatnim. Przeczesywałem sieć pod kątem sprzętu, który ma minimum dwa sloty na dyski (RAID-1 lub 5/6), sieć LAN (1Gbps), wydajność minimum 30-40 MB/s oraz kilka zaawansowanych usług (np. serwer DLNA, iTunes, CIFS/SMB oraz w moim przypadku mile widziane iSCSI). Jeśli może wysłać do mnie monit, że coś jest nie tak to już zupełnie miło.

Na celowniku miałem macierze iOmega z serii ix2 oraz całą paletę Synology. Szczęśliwie się złożyło, że budowałem komuś prosty wariant sieciowego rozwiązania i mogłem poświęcić kilka dni na testy jednego rozwiązania spełniającego podobne oczekiwania.

Założenia i konfiguracja początkowa

Podstawowym kryterium była cisza. Jak to w domu, nie lubimy gdy coś buczy, szumi i chrobocze. Szukałem urządzenia, które będzie stabilne, całkiem wydajne i elastyczne. Dobrze, gdyby nie sprawiało problemów z kompatybilnością a producent dbał o aktualizację oprogramowania, gdy zajdzie taka potrzeba.

Bezwzględna wydajność w testach była tu na drugim miejscu. Wszak nawet odtwarzając format Blu-Ray nie przekraczamy 6 MB/s ciągłego strumienia, nie potrzebujemy ani sprintu Usaina Bolta, ani długodystansowej wyścigówki z Le Mans. Potrzebujemy balansu między ciszą, wydajnością a zużyciem energii.

Wybór padł na Synology DS213. Sprzedawana jako gołe urządzenie, trzeba do niej kupić jeszcze wsad, czyli dyski. Tu kryteria jak wyżej. Cisza i energooszczędność. Wybrałem dosyć tanie dyski WD z serii Green (obsługuje maksimum 4TB pojemności). Są nieco wolniejsze, ale znacznie cichsze. Synology posiada na stronie listę kompatybilności, te dyski na niej są.

Po skompletowaniu całości uruchomiłem całość, podłączyłem kabel LAN i odpaliłem sprzęt.

Pierwsze uruchomienie

Urządzenia tej klasy skonstruowane są w taki sposób, że system operacyjny przechowywany jest na dyskach twardych. W pamięci urządzenia jest tylko prosty instalator softu, bez którego sprzęt jest bezużyteczny.

Szybka wizyta na stronie Synology i pakiet DSM (około 150 MB) był na dysku. Później tylko upload przez przeglądarkę i po 10 minutach urządzenie ożyło.

Po pierwszym uruchomieniu macierz zapyta się czy utworzyć na dyskach wolumin RAID (tak, chcemy), chwilę później całość jest gotowa do pracy. System operacyjny przystąpi do sprawdzenia fizycznej powierzchni dysków, by upewnić się czy wszystko jest w porządku. Możemy rozpocząć konfigurację użytkowników, przydzielić powierzchnię (np. limity użycia dysków dla poszczególnych użytkowników). Póki trwa sprawdzanie powierzchni urządzenie pracuje nieco wolniej niż zwykle, jednak na tym etapie zupełnie to nie przeszkadza.

Konfiguracja

Trzeba przyznać, że oprogramowanie DSM jest bardzo fajnym, przyjaznym środowiskiem dla użytkownika. Nawet osoby niezbyt zaprzyjaźnione ze środowiskiem sieciowych dysków, konfiguracji są w stanie sobie z nim poradzić. Producent zapewnia adres internetowy z aplikacją, która sama zlokalizuje IP macierzy w naszej sieci (nawet, gdy posługujemy się jeszcze gołą siecią bez DHCP i innych bajerów).

Całość mocno przypomina panel sterowania z systemu MacOS X i stanowi swoisty system operacyjny zaszyty w przeglądarce. A jest czym zarządzać:

  • Win/Mac/NFS - udostępnianie plików dla systemów Windows (SMB/CIFS), Mac (AFS) oraz Linux (NFS)
  • FTP - serwery FTP
  • WebDAV - jak wyżej, tylko dla protokołu WebDAV (np. dla tabletów)
  • Użytkownik - zarządzanie użytkownikami
  • Grupa - zarządzanie grupami użytkowników i ich uprawnieniami
  • Folder współdzielony - tworzenie udziałów dostępu. To tutaj definiujemy co udostępniamy i kto może z tego korzystać (grupy/użytkownicy)
  • Usługa katalogowa - możliwość podłączenia macierzy do domeny, w tym do Active Directory systemu Windows

Ustawień jest oczywiście o wiele więcej. Każdy rząd ikon to kolejne funkcje. Z bardziej przydatnych to m.in. serwer DHCP, udostępnianie drukarek czy VPN (zdalne logowanie do domowej sieci). Mnie podoba się funkcja kopii zapasowej na drugie urządzenie - nie tylko zapewnia bezpieczeństwo na poziomie dysków fizycznych, ale także całego urządzenia. W połączeniu z VPN daje łatwą możliwość stworzenia kopii w innej lokalizacji.

Możliwości rozbudowy

Ponieważ pod maską pracuje (prawie) normalny Linux, daje on także dużą elastyczność. Wydajny procesor, niezłe zasoby pamięci RAM i bardzo fajna nakładka z aplikacjami pozwalają na dalszą rozbudowę o dodatkowe, dedykowane funkcje. Jakie?

Oprócz oczywistych dla tej klasy zabawek, czyli serwera DLNA, iTunes czy radia internetowego jest wiele bardziej zaawansowanych. Np. cała masa aplikacji biznesowych, takich jak serwer poczty, www, CRM, blog czy nawet system ERP. I to wszystko prosto z pudełka. Wystarczy podłączyć Synology do internetu i pozwolić zainstalować odpowiednie pakiety z sieci. Wszystko prosto, łatwo i przyjemnie.

Najbardziej zaawansowani użytkownicy znajdą tam jeszcze fajniejsze pozycje. Obok antywirusów, bramek VPN, także serwery DHCP (przydzielanie adresów w sieci lokalnej), RADIUS (poświadczenia zdalnego dostępu, np. dla sieci Wifi WPA2-Enterprise), serwer DNS (własne nazwy hostów w wewnętrznej domenie), serwer katalogowy (własna domena sieciowa), ale także Asterisk, czyli centralę telefoniczną VoIP, która połączona z kontem SIP u zewnętrznego dostawcy umożliwia nam zbudowanie wewnętrznej sieci telefonicznej opartej na telefonach IP, z możliwością wykonywania połączeń zewnętrznych.

To wszystko oczywiście przy założeniu, że w aplikacjach tych nie ma dużo dziur, a producent zapewni do nich stosowne aktualizacje. Możliwości są duże, pytanie ile z nich jednocześnie może zostać uruchomionych, jednak dla wymagającego użytkownika domowego a także małej firmy urządzenie może z powodzeniem zastąpić znacznie droższy i trudniejszy w administracji serwer.

Wydajność

Tyle było o funkcjach, ale jak to w rzeczywistości biega? Całkiem nieźle. Puściłem test Black Magic na jednym z udostępnionych udziałów. Połączenie 1 Gbps (MTU 1500). Około 41 MB/s podczas zapisu i 62 MB/s podczas odczytu. W zupełności wystarczy dla normalnego użytkownika. Przy tych prędkościach urządzenie może obsłużyć jednoczesne odtwarzanie około 8 - 9 filmów Blu-Ray przy maksymalnej jakości (a realnie pewnie nawet więcej, bo filmy rzadko korzystają ze 100% bitrate cały czas), wykonywanie dużej kopii zapasowej czy przegrywanie biblioteki multimediów nie powinno stanowić specjalnego wyzwania.

Podsumowanie

Ciekawe urządzenie, o dużych możliwościach. Wiele z nich należałoby dokładnie przetestować i zobaczyć, co jeszcze da się wycisnąć. Miłośnikom dalszej rozbudowy producent wystawił 2 porty w standardzie USB 3.0, które mogą zostać dołączone do macierzy RAID, jeszcze zwiększając dostępną powierzchnię.

Przedni port USB 2.0 oraz slot SD może zostać wykorzystany do automatycznego zgrania zawartości do wskazanego katalogu (np. zdjęć z aparatu) bez użycia dodatkowego komputera do tej czynności.

Prosty konfigurator umożliwi uruchomienie macierzy dyskowej w krótkim czasie każdemu, nawet początkującemu użytkownikowi, zaawansowane funkcje (dostępne do pobrania) gwarantują zadowolenie na twarzy także tego bardziej zaawansowanego, który wcześniej mierzył się ze swoją siecią na inne sposoby.

DiskStation jest przy tym wszystkim energooszczędne. Gdy nie jest używane przechodzi w tryb uśpienia (zatrzymuje dyski, CPU i nasłuchuje ruchu). Podczas pracy nie grzeje się specjalnie. Wentylator pracuje na niskich obrotach. Elastyczne podkładki wyciszają wibrację, by nie opuszczały obudowy.

Wszystko ma swoją cenę. Urządzenie nie jest najtańsze (jeśli zsumować koszt DS213 i dysków), ale daje wszystko za jednym razem. Szybko i prosto podane.

Komentarze